Wojtek Sokół - W życiu lubię wydawać, nie kolekcjonuję pieniędzy, ale w Prosto jest na odwrót
Obrazek użytkownika Paweł Biedrzycki
22 paź 2020, 07:50

„W życiu lubię wydawać, nie kolekcjonuję pieniędzy, ale w Prosto jest dokładnie na odwrót” - mówi Wojtek Sokół

Wojtek Sokół lubi wydawać pieniądze, ale nigdy nie wziął kredytu. Jeszcze przed wybuchem epidemii COVID-19 zaczął dywersyfikować swoje przychody jako artysta. Inwestuje w Prosto, wydawnictwo muzyczne i książkowe, agencję Extra Ball oraz ostatnio w spółkę gamingową. 

True Games, spółka gamingowa w którą się zaangażował Sokół, planuje za pomocą platformy Raisemana sfinansować produkcję swojej pierwszej gry Gangster Simulator. O wpływie COVID-19 na branżę artystyczną, budowaniu marek emocjonalnych, potencjalnym debiucie Prosto na giełdzie i biznesie muzycznym rozmawiamy z Wojtkiem Sokołem.  

Paweł Biedrzycki: Jesteś obecny w biznesie muzycznym od lat, startujesz z wydawnictwem książkowym, teraz wchodzisz w gry – po co?

Wojtek Sokół: Przede wszystkim po to, aby dywersyfikować portfel przychodów i realizowanych projektów. Nadchodzi taki moment w życiu, w którym nie chcemy już stać na „jednej nodze” tylko budować stabilny stół oparty na czterech nogach. Buduję właśnie taki stół który jest oparty na Prosto, grach, mojej działalności artystycznej oraz agencji, którą współprowadzę. Wszystkie te dziedziny mnie interesują i fascynują, bo są związane z emocjami.

Grasz w gry? Ilu twoich znajomych gra w gry?

Ja średnio, bo nie ma na to czasu, ale moi znajomi częściej. W dobie pandemii trwa jednak wielki boom na gry i to będzie moim zdaniem postępować.

Jak to jest w takim razie możliwe, że gry generują już więcej przychodu rocznie niż branża filmowa i muzyczna razem wzięte?

Pewnie jest kilka czynników które za tym stoją, ale moim zdaniem jest to dość świeża i nowoczesna gałąź rozrywki, nieskażona przez stare zasady biznesu. Nie ma w niej naleciałości sprzed ery cyfrowej, jakie występują chociażby w muzyce czy filmie. Gry od samego początku były cyfrowe i to jest ich największa przewaga. Moim zdaniem takie naleciałości ograniczają biznes filmowy i muzyczny. Związki zawodowe „wózkarzy” w Hollywood, którzy muszą zarabiać choćby nie wiem co, naprawdę ograniczają rentowność i nie ułatwiają biznesu [śmiech]. My o tych rzeczach nawet nie myślimy, ale one dzieją się w tle, a w świecie producentów gier jest tego nieporównywalnie mniej.

Wiesz jaki miałem pierwszy obrazek przed oczami jak usłyszałem o True Games?

Jaki?

Klip Reset z albumu Sokół i Marysia Starosta.

Faktycznie, w tym teledysku też pojawiliśmy się razem z Małolatem. [Śmiech]

Kto jest inicjatorem True Games?

Małolat z Wojtkiem Iwaniukiem przyszli do mnie z tą inicjatywą. Trafili w idealny moment, bo ja dokładnie takich rzeczy wtedy poszukiwałem i decyzję o swoim zaangażowaniu podjąłem w sekundę.

Zobacz także: Raperzy „Sokół” i „Małolat” inwestorami w nowej spółce Movie Games

Jak ważnym projektem jest dla Ciebie True Games?

Dość ważnym, bo moim zdaniem bardzo rozwojowym. Nie o wszystkim mogę dzisiaj mówić, ale mamy ciekawe plany i myślę, że jest kilka kierunków w których może to się wszystko potoczyć.

Zapowiedzieliście pierwszą grę Gangster Simulator, to jest ten kierunek w którym chcecie iść?

Jak sama nazwa wskazuje True Games ma realizować projekty, które będą oparte na prawdziwym twardym życiu. Gangster Simulator to tylko jeden z kierunków, w którym chcemy podążać. W Polsce nie ma dobrego terminu, ale na zachodzie mówi się na to Urban. Nasze gry będą dotyczyć życia miejskiego.

Zobacz także: Movie Games: True Games zapowiada Gangster Simulator

Rozumiem, że zainwestowałeś w True Games też jakieś pieniądze, nie dałeś tylko swojego nazwiska?

Zainwestowałem i jak trzeba będzie zainwestuję jeszcze więcej.

Wasza pierwsza produkcja Gangster Simulator będzie finansowana w nietypowy sposób, poprzez platformę Raisemana, jaki będzie twój udział w tym projekcie?

Moja rola będzie wielowymiarowa. Po pierwsze kapitał pozyskiwać będzie gra studia w którym jestem udziałowcem, a po drugie mam zamiar wesprzeć kampanię promocyjną swoim wizerunkiem.
 

Gangster-Simulator

A widzisz w tym też jakąś rolę dla Prosto?

Widzę, rozważamy przygotowanie dedykowanej serii gadżetów dla osób, które zdecydują się wesprzeć finansowo grę.

Zobacz także: Raisemana to platforma crowdfundingowa GPW dla spółek gamingowych. Inwestorzy w zamian za pieniądze otrzymają tokeny

Nie obawiasz się zaangażować w promocję Gangster Simulator?

W ogóle się tego nie obawiam. Nie jestem programistą ani grafikiem komputerowym. Znam się jednak na budowaniu emocjonalnych marek, obok których nie można przejść obojętnie. Gry wzbudzają emocje i myślę, że mogę w ich podsycaniu pomóc.

Jesteś przecież silną marką osobistą, która współpracuje z wieloma markami premium. To nie będzie dla Ciebie problem?

Żaden. Kolaboracje, czyli współpraca marek ze sobą, to podstawa nowoczesnego marketingu. Umiejętny ich dobór przynosi naprawdę dobre efekty. My na polskim rynku wciąż boimy się jakichś kontrowersji, podczas gdy na zachodzie nikt takimi rzeczami się już od dawna nie przejmuje. Nikogo nie obchodzi to kto w przeszłości co robił, tylko jakie skojarzenia budzi. W mojej agencji Extra Ball, którą założyłem ze wspólnikami, zajmujemy się doborem odpowiednich marek osobistych dla brandów komercyjnych. Wszystkie moje dotychczasowe współprace wynikają z tego, że ja do tych marek pasuję i tylko w takie współprace będę dalej wchodził.

Śledzisz już notowania Movie Games? Interesuje Cię jakie są wyceny biznesów gamingowych?

Obserwuję, ale mam taki defekt, że jestem absolutnym humanistą. Gentlemani nie powinni rozmawiać o pieniądzach, a ja mam naturalnie wbudowaną blokadę, bo mylę liczby. Po 15 minutach od sprawdzenia wycen i notowań w ogóle nie pamiętam już czy to było 300 mln, 300 tysięcy czy 3 tysiące zł. Dlatego o żadne analizy i dokładne wyceny mnie nie pytaj. Sprawdzam tylko na tyle, że wiem, że jak jest kolor zielony i strzałka w górę to dobrze, a jak czerwony to źle. [Śmiech]

Pamiętasz w którym twoim klipie pojawiają się notowania giełdowe?

Zapewne w „Pieniądze nie Śmierdzą”.
 

Klip jest z 2011 roku. Pamiętam, że wtedy pomyślałem, że chyba Prosto zmierza na giełdę – myślałeś kiedyś o tym?

Wielokrotnie myśleliśmy o tym, aby wprowadzić Prosto na giełdę, ale tego rodzaju decyzje nie należy podejmować pod wpływem emocji. Prosto to brand emocjonalny, który był przez długi czas rozwijany w warunkach domowych i rodzinnych. Od kilku lat spółka się profesjonalizuje, pracują tam świetni specjaliści, którzy rozwijają firmę. W tej chwili nadzoruję już firmę tylko z poziomu rady nadzorczej i pełnię w niej rolę honorowego dyrektora artystycznego.

Zobacz także: „Impulsem do powstania True Games jest sukces jaki osiągnął Drug Dealer Simulator” - mówi Michał Małolat Kapliński

Rozumiem, że okrężną drogą chcesz mi powiedzieć, że Prosto do tej pory nie było gotowe do wejścia na giełdę?

Nie było i moim zdaniem wciąż nie jest. Do debiutu na giełdzie trzeba się przygotowywać, a my tego na razie nie robimy. Wszystkie siły koncentrujemy na rozwoju biznesu.

Covid wywołał boom na e-commerce, to nie jest dla Was szansa w Prosto?

70% przychodu w Prosto przed epidemią pochodziło ze sprzedaży hurtowej, więc w momencie wybuchu epidemii w firmie zrobiło się bardzo nerwowo. Szybko jednak potroiliśmy sprzedaż w e-commerce, która jest dużo bardziej marżowa, i mogę powiedzieć, że na ten moment przez pierwszy lockdown przeszliśmy suchą nogą. Jak będzie dalej nie wiem, ale sprzedaż przez internet rzeczywiście jest dla nas w tej chwili kluczowym kierunkiem który zamierzamy rozwijać

Rozumiem, że True Games szybciej może trafić na giełdę?

Oczywiście, True Games może zadebiutować na giełdzie dużo szybciej. Branża gier jest tą, która na COVID-19 zyskała i myślę, że będzie zyskiwać dalej.

Podobno odmawiasz wielu firmom i propozycjom współpracy. Na gaming się jednak zdecydowałeś. Jak Wojtek Sokół podejmuje decyzje biznesowe, optymalizujesz czas, wartości, zaangażowania, interesuje Ciebie potencjał projektu – czego poszukujesz?

Jak już wspominałem z moimi wspólnikami znamy się bardzo dobrze na zestawianiu marek z markami osobistymi. Wybieram inicjatywy fajne i bliskie mojemu sercu, które mi się podobają i pasują do mnie. To działa trochę tak, jak przy poszukiwaniu pracy - powinniśmy kierować się wewnętrznym poczuciem, że nie będziemy do niej chodzić za karę. Jeżeli są propozycje mniej fajne to nie przekreślam ich z góry, daję sobie chwilę na znalezienie fajnego sposobu zderzenia ich z moim światem, ale zyski muszą być wtedy dużo większe. Gaming spełnia wszystkie kryteria, więc moja decyzja była szybka.

„Za skrajnych radykałów złamanego grosza nie dam, bo albo wielka bieda, albo wszystko na sprzedaż”? Jakie poglądy ekonomiczne wyznaje Wojtek Sokół?

Mam poglądy liberalne, ale nie radykalnie liberalne. W takich kwestiach staram się aby nie zawładnęły mną emocje. Jestem też przeciwnikiem rozdawnictwa w zamian za głosy. Otwarcie mówię, że 500+ nie za bardzo mi pasuje.

Dlaczego, przecież takie programy na zachodzie są normą?

Ja rozumiem jaka idea przyświeca takim programom w skali całej gospodarki. Społeczeństwo dostaje za darmo pieniądze i będzie je w związku z tym wydawać. W skali mikro to stwarza jednak duże problemy, bo niszczy małą przedsiębiorczość. Mam wielu kolegów, których firmy przez 500+ popadły w bardzo poważne problemy finansowe albo wręcz zbankrutowały. Z dnia na dzień pracownicy odeszli z pracy. Osoby, które wykonywały bardzo proste prace, za które nie dostawały dużych pieniędzy, wolały już nic nie robić, bo dostali na każde dziecko 500 zł od Państwa. Nie przemawiał do nich argument, że mogą mieć i to i to. Ideą tego programu miał być wzrost populacji, co jak widzimy absolutnie się nie sprawdziło, ale było do przewidzenia. Jeśli już koniecznie musimy w ten sposób rozdawać nasze podatki, to o wiele bliższym mi mentalnie rozwiązaniem jest to, o którym ostatnio się wspomina, że 500+ mają otrzymywać tylko osoby, które pracują. Takie rozwiązanie jest moim zdaniem mniej demoralizujące.

Jakie jest twoja pierwsze skojarzenie jak słyszysz podatki?

Zło konieczne. Wolałbym je minimalizować. Rosnące podatki moim zdaniem blokują gospodarkę. Im więcej mamy tym więcej wydajemy, a im więcej wydajemy tym więcej zarabiają inni. Ja nie kolekcjonuję pieniędzy i staram się z nich korzystać. [ŚMIECH]

Masz jakieś długi?

Nie. Nigdy nie wziąłem żadnego kredytu. Wydaję, ale nie żyję ponad stan. Korzystam tylko z kart kredytowych, a i tak mam na nich niższe limity niż osiągalne. Bardzo przydają mi się w podróży kiedy płacę za bilety i noclegi – głównie do tego je wykorzystuję. Plus czasem wypłaszczają moją strukturę przychodów. Bo jak się pewnie domyślasz w moim biznesie przychody są cykliczne. Raz na jakiś czas zarabiasz dużo, a potem przez dłuższy czas możesz nic nie zarabiać.

Widzę, że najbliżej Ci do poglądów z ekonomii klasycznej?

Jeżeli ekonomia klasyczna wyznaje zasady, że nie ma nic za darmo, lepiej ograniczać życie ponad stan i należy być przedsiębiorczym to tak. Ale ja nie jestem ekonomistą.

Masz wielu kolegów raperów, ale nie wszyscy są w tak dobrej sytuacji jak Ty, choć każdy z nich kiedyś chociaż przez chwilę był wysoko. Zastanawiałeś się kiedyś na tym dlaczego jednym się udaje, a innym nie?

Nie chcę absolutnie oceniać nikogo z góry, ponieważ nie wiadomo czy mi się kiedyś coś takiego nie przydarzy. Wolę podchodzić do tych spraw nieco skromniej. Wielokrotnie miałem w życiu sytuację, że czułem się pewnie i myślałem, że nic mnie już nie może zaskoczyć i wtedy dostawałem cios. Kiedyś z dnia na dzień, to było chyba w 2009 roku, Prosto praktycznie zbankrutowało. Kurs dolara mocno wzrósł, a my zleciliśmy produkcję za granicą i okazało się, że na jednej fakturze jesteśmy 1,8 mln zł w plecy. Nikt nie pozjadał wszystkich rozumów i nie ma patentów na sukces. Uczymy się na własnych błędach każdego dnia.

Bardzo dyplomatyczna odpowiedź.

Prawdziwa. Na pewno część ludzi ma problemy z adaptacją i dostosowywaniem się do zmieniających się warunków i czasów. To jest na pewna bolączka. Jak im przysłowiowa piłka wpadnie za mur i nie mogą przez niego przejść to odchodzą i godzą się z tym. Nie próbują obejść muru albo znaleźć drabiny żeby przez niego przejść.
 

82494,z_900_600

Zacząłeś dywersyfikować swoje źródła przychodu długo przed Covidem. Nie wszyscy artyści jednak tak robili. Jak mocno ten kryzys finansowy dotyka twoich kolegów po fachu – mam tu na myśli nie tylko raperów?

To duży problem dla artystów, ale dużo większy dla całego zaplecza, które im pomaga. Artyści sobie poradzą, ale wszystkie te osoby, które pomagają w organizacji koncertów i eventów są w bardzo poważnych tarapatach i ich mi naprawdę szkoda.

Artyści są w stanie się utrzymać bez koncertów, w długim terminie?

Odpowiem nieco szerzej. Są trzy warianty dla artystów, dwa dobre i jeden bardzo zły. Pierwszy to artysta, który jest przedsiębiorczy i sam dba o swoje aktywa. Drugi to artysta, który skupia się w 100% na tworzeniu, ale otacza się profesjonalistami, którzy pomagają mu dbać o te aktywa. Trzeci, najgorszy, ale niestety bardzo popularny, to artysta, który chciałby się skupiać w 100% na tworzeniu, ale nie chce lub boi się oddać komukolwiek zarządzanie swoimi aktywami. Tacy artyści są zgorzkniali i sfrustrowani, ponieważ nie rozumiejąc otaczającego ich świata, mają wrażenie, że są oszukiwani, że świat jest przeciwko nim.

A przecież bycie prawdziwym artystą oddanym w 100% muzyce i twórczości wydaje się najbardziej komfortowe i zawsze powinno być opłacalne. Dobra muzyka tworzy emocje, a na tym można dużo zbudować. Jednak to jak bardzo się to będzie przekładało na przychody zależy wtedy od tego jakimi ludźmi artysta się otoczy. Tacy ludzie mogą pomóc rozwijać markę osobistą, oraz dywersyfikować przychody. Ja staram się łączyć dwa pierwsze warianty, wyznaję zasadę, że trzeba ufać ludziom, delegować obowiązki i dzielić się zyskami oraz szukać w danej dziedzinie lepszych od siebie specjalistów, ale też samemu nie być totalnie pozbawionym mapy. To naprawdę nie jest żaden problem, trzeba tylko chcieć się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

A wyobrażasz sobie teraz siebie bez tych wszystkich biznesów i współprac z markami skupionego w 100% na twórczości i muzyce?

Czasami za tym tęsknię. Pamiętam jak kiedyś miałem pół roku, żeby pracować nad płytą i testować różne koncepcje. Dzisiaj jak znajdę 8 godzin w miesiącu żeby wpaść do studia na nagrania to jest sukces. Przy czym taki czas bywa przepleciony spotkaniami w ciągu dnia, video rozmowami, a na koniec zwieńczony kolacją biznesową. Artystom oddanym w 100% tworzeniu jest łatwiej i trochę za tym tęsknię.

Miałem problem z kupieniem twojej fizycznej płyty. Czy to nie jest tak, że ta dostępność każdego przez internet w przypadku takich klasycznych twórców daje duże dotarcie, ale uszczupla przychody?

Na to, jak to się wszystko przekłada na przychody artysty największy wpływ ma zazwyczaj to jakie podpisał kontrakty. Myślę, że artyści związani starymi umowami z Prosto będą wciąż w czasach cyfrowej dystrybucji zadowoleni, ale u wielu, wielu innych może to być problematyczne. Streaming będzie jednak rósł i tego nie zatrzymasz. Jestem osobą, która umie się adaptować, nie tęsknie za starymi warunkami.

Dlaczego wygaszasz działalność Prosto Label, a rozwijasz wydawnictwo z muzyką elektroniczną?

Wydawnictwo elektroniczne też się nie rozwija jakoś spektakularnie, bo skupiliśmy się z Rafałem Groblem, z którym je współtworzyliśmy na agencji reklamowej. Mamy jednak w tym obszarze za sobą mały sukces, bo właśnie podpisaliśmy umowę na udostępnienie 50 utworów dla dużej polskiej gry, o której nie mogę mówić, ale która wchodzi właśnie na cały świat. [Śmiech]

A Prosto Label?

Działalność jest powiedziałbym uśpiona, bo najwięksi globalni gracze wpompowali w nasz rynek bardzo duże pieniądze, aby poprzejmować artystów i ich katalogi. Mam nadzieję, że koniec końców wszyscy będą z tego zadowoleni. Stwierdziliśmy jednak z zespołem, że poczekamy. Na ten moment Prosto to praktycznie w 100% ubrania i gadżety, ale niewykluczone, że wrócimy na rynek muzyki jak się giganci zmęczą, mamy w tym doświadczenie.

Wielu twoich kolegów po fachu otworzyło własne Labele, ich też to czeka?

Odpalają, niektórzy z wielkimi sukcesami. Większość tak, niektórzy pewnie sprzedadzą katalogi gigantom. Ja odpuściłem walkę w trudnym momencie gdy wszyscy raperzy nagle chcieli wydawać się sami żeby zaoszczędzić. Stwierdziłem ok, niech wydają sami - tym bardziej, że mogą. Nigdy nie wiązałem artystów z Prosto jakimiś długoterminowymi umowami obramowanymi karami. Być może to był błąd, ale chciałem współpracować z osobami, które same chcą to z nami robić.

Prosto Label budowałem z zamysłem stworzenia przyjaznego miejsca dla artystów, bo wiedziałem co mnie denerwowało jak sam wydawałem w BMG. Koniec końców to się nie do końca sprawdziło, bo okazało się, że ja myślę długoterminowo na 2-3 lata w przód, a większość artystów myśli o tym co jest tu i teraz i to stanowiło problem. Nie rozumieli inwestowania w siebie, chcieli oszczędzać na wydatkach, żeby zarobić w danym momencie więcej. To spowodowało, że ja przestałem się wtrącać, myśląc, że to jedyna opcja, dając im totalną swobodę. Jednak późniejsze porażki zawsze zrzucali na wydawnictwo, a sukcesy przypisywali wyłącznie sobie. To dość niewdzięczna rola wydawcy, której w pewnym momencie miałem serdecznie dość.

Czy zgadzasz się z taką tezą, że kiedyś artyście było się trudniej przebić, ale łatwiej utrzymać, a teraz jest na odwrót?

Nie wiem. Kiedyś była mniejsza konkurencja.

Ale sam zawsze powtarzasz, że radia was nie grały i była bariera na wejściu?

To prawda, ale ma mniejsze znaczenie, kiedyś nie było ani łatwiej, ani trudniej, było po prostu inaczej. Dzisiaj wkroczyliśmy w erę zalewu i nadmiaru informacji, filmów i muzyki. Samo wrzucenie czegoś do Internetu już nie jest wystarczające. Myślę, że będzie rosła rola autorytetów, którzy będą selekcjonować i mówić innym po co warto, a po co nie warto sięgać. Ludzie będą coraz mocniej potrzebowali mechanizmów, które wskażą im co wybrać. Dlatego wbrew powszechnej opinii ja nie wróżę rychłego upadku telewizji linearnej. Myślę, że duża część osób nie wie czego chce i woli aby ktoś za nich podjął decyzję co oglądać, czytać czy słuchać.

Myślisz o emeryturze?

Myślę teraz jak skłamać.

Mam na myśli aspekt finansowy. Czy zastanawiasz się dzisiaj nad tym z czego będziesz żył za 20 lat?

Prosto od zawsze traktowałem jako swoją inwestycję na emeryturę. Zresztą wszyscy wspólnicy mam wrażenie, że mają podobne podejście. Jak na tyle lat, które tam przepracowałem na różnych stanowiskach, wymyśliłem nazwę, profil i powołałem firmę do życia, to powiem Ci szczerze, że na tym nic nie zarobiłem.

Ale dzięki temu Prosto ma teraz swoją wartość, a Ty masz z tego co wiem spore w nim udziały?!

Dokładnie tak. I tak jak ci wcześniej mówiłem, że w życiu lubię wydawać, nie kolekcjonuję pieniędzy, to w Prosto było dokładnie na odwrót. Prosto było zawsze moim azylem i bezpieczeństwem. Dlatego bardzo przeżywałem wszystkie problematyczne w spółce okresy, włącznie z tym ostatnim spowodowanym przez COVID.

Inwestujesz w coś jeszcze?

Liczę, że moje inne przedsięwzięcia też dołożą kolejną cegiełkę. Tak naprawdę moje inwestowanie zaczyna się dopiero teraz. Bo jak zarabiałem X zł to zawsze myślałem, że trzeba zarabiać 100X żeby coś w ogóle można było z tym zrobić. Dlatego wydawałem, wyjeżdżałem i się dobrze bawiłem. Jak zarabiałem 10X zł to więcej jeździłem i dłużej się bawiłem. Jak teraz zarabiam 100X zł to myślę sobie, że trochę głupio to wszystko wydać i coś tam inwestuję.

A myślisz, że COVID spowoduje, że wielu artystów zacznie o niej myśleć?

Bardzo trudno mi się wypowiadać za innych, ale myślę, że wielu moich kolegów ma świadomość tego co ja, że nie powinienem się spodziewać wysokiej emerytury z tych składek, które odprowadziłem do ZUS jako artysta.

Wygląda na to, że COVID-19 szybko nie minie. Co mają robić w takim razie artyści, których dużym źródłem przychodu są koncerty?

Dobra muzyka zawsze się obroni, będzie słuchana i znajdzie nabywców, faktycznie jednak koncerty są problemem. Historia i rynek nie lubi jednak pustki i myślę, że coś się w końcu wymyśli. Na pewno powinni robić to w czym są najlepsi, a nie przekwalifikowywać na górników czy hutników [Śmiech]. Nic nie jest w życiu pewne, ale jeżeli robi się to co się kocha to można to robić nawet za mniejsze pieniądze, a wtedy zdarza się zazwyczaj coś takiego, co zmienia całe rozdanie.

Czyli jesteś optymistą?

Tak, uważam, że z każdej sytuacji jest wyjście.

Dziękuję za rozmowę

Dziękuję.

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.