Polski gaming jest dla producentów gier w Rumunii wielką inspiracją - Dariusz Wais, Prezes Zarządu Mill Games
Obrazek użytkownika Paweł Biedrzycki
12 kwi 2021, 11:07

„To co wydarzyło się w polskiej branży gamingowej w ostatnich kilku latach jest dla gamedevu w Rumunii wielką inspiracją” - Dariusz Wais, Prezes Zarządu Mill Games

Mill Games to joint venture Movie Games i Grupy INC dedykowany rynkowi rumuńskiemu. Spółka ma na celu poszukiwać zespołów gier i zespołów, aby pomóc im w realizacji produkcji. Pierwszą umowę na wsparcie gry spółka Mill Games już podpisała. Prezes Zarządu Mill Games opowiada o tym jak polski gaming jest postrzegany w Rumunii.

Wspierają grę Fearland autorstwa HeadBite Games, szykują się do debiutu na NewConnect i chcą podzielić się wiedzą i doświadczeniem z zespołami w Rumunii.

Paweł Biedrzycki: Dlaczego Rumunia? Jak wygląda tamtejszy rynek gier i dlaczego jako Mill Games tam poszukujecie? 

Dariusz Wais: Rynek rumuński od polskiego różni się znacznie. Można powiedzieć, że przypomina nasz sprzed kilku lat. W obecnej chwili jest dużo mniejszy, a modele biznesowe firm gamedev owych, które tam działają są inne od tych, które znamy z rodzimego rynku. Jeśli popatrzymy na przychody generowane przez ten sektor w Rumunii, to one są 3 krotnie mniejsze w porównaniu od Polskiego rynku. Aż 80 proc przychodów na tym rynku, generowane jest przez duże korporacje takie jak Electronic Arts, Ubisoft i innych gigantów, którzy otworzyli tam swoje filie. Pozostała część to małe studia indie oraz firmy które świadczą usługi programistyczne dla zewnętrznych podmiotów. W tym modelu znajdziemy takie, które rozwijają się dynamicznie  dobrym przykładem jest. Amber Studio, które ma swoje oddziały w Meksyku oraz Stanach Zjednoczonych i również w Polsce.

Znajdziemy również w Rumunii kilka studiów Indie, które odniosły już pierwsze sukcesy. Niektóre z nich próbują zarobione pieniądze inwestować i stawiać pierwsze kroki jako wydawcy, w tym przypadku my jako Mill Games możemy poszukać wspólnego projektu i również go wesprzeć. Czego brakuje w tej chwili na rumuńskim rynku to podmiotu, który skupia się na swoim IP i które odniosło globalny sukces.

To co widzimy na tamtejszym rynku to spora grupa doświadczonych deweloperów gier, grafików czy level designerów. Stanowią oni znaczną grupę specjalistów, bo takie podmioty jak Electronic Arts czy Gameloft profesjonalizuje te zawody od ponad 20 lat. Liczymy na to, że takich ludzi z dużym doświadczeniem, zachęcimy do tworzenia własnych inicjatyw biznesowych i zrealizowania pierwszych ambitnych projektów pod logotypem własnego studia z naszym wsparciem.

Zobacz także: „Naszym celem jest tworzenie gier video z segmentu AA+ indie premium inspirowanych rozmaitymi baśniami i przypowieściami ludowymi” – Bartosz Kaproń, THE PARASIGHT

Kto finansuje tak naprawdę produkcje gier w Rumunii? Mam na myśli lokalne studia. 

Według badań fundacji Romanian Game Developers Association z 2019 roku aż 75 proc. projektów finansowane jest własnymi środkami. W większości przypadków nie starają się one o finansowanie przez zewnętrznych wydawców. Deweloperzy ci chcą realizować mniejsze projekty sami i przejść cały proces od początku do końca, tak aby się go nauczyć. Po rozmowach  jakie przeprowadziliśmy widzimy jednak, że jest dużo ambitnych inicjatyw, które już wymagać będą zewnętrznego finansowania i wsparcia wydawniczego i marketingowego. Tutaj jest pełna wola do tego aby im pomóc, oni wiedzą że nie będą w stanie zbudować wszystkich kompetencji w swoich zespołach, dlatego część z tych rzeczy chcą outsourcować. Tutaj zaczyna być potrzebna oferta Mill Games. Trzeba zaznaczyć, że mamy w tym kraju autorytet jako Polacy, dzięki bardzo szybkiego rozwoju i rozpoznawalności naszych firm wśród deweloperów, jesteśmy np. lepiej postrzegani niż zachodni wydawcy.

Czy w Rumunii realne jest poszukiwanie inwestorów i rozwój studia gamingowego za pomocą takiego kapitału? 

Jest jak najbardziej konkretne pojawiają się już pierwsze sygnały, że coraz więcej studiów poważnie rozważa taką opcję. Przykładem może być spółka, Green Horse Games (deweloper produkujący gry mobilne, skupione na tematyce sportowej), zainteresował się nią fundusz Venture Capital i spółka zakończyła z sukcesem pierwszą rundę finansowania. Dalsze kroki związane z wejściem na giełdę w Bukareszcie nie zostały jeszcze oficjalnie ogłoszone, ale z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że jedną z możliwości exitu funduszu  jest rozważane IPO tej spółki. W dalszym ciągu czekamy jeszcze na pierwsze gamedevowe IPO w tym kraju. Liczymy na to, że podmiot któremu się to uda, wyedukuje inwestorów i utoruje drogę innym studiom.

Podpisaliście kilka listów intencyjnych. Czego dokładnie tam poszukujecie? Czy szukacie projektów, czy tak naprawdę deweloperów gier, całych zespołów? Czego poszukuje Mill Games w Rumunii? 

Tak naprawdę to poszukujemy wszystkich tych elementów które wymieniłeś powyżej. Jeżeli mówimy o modelach współpracy to możemy je monetyzować na różny sposób. Na początek szukamy ciekawych projektów, które wesprzemy w modelu co-produkcyjnym, pomożemy sfinansować i pomóc na etapie produkcji gry naszym wsparciem producentów. Szukamy również wydanych już gier, które możemy portować na różnych konsolach i dać im nowe życie. Trzecim modelem w jakim chcemy działać, to model oparty na wyszukiwaniu zespołów z odpowiednią wiedzą i zasobami, które realizować będą dla nas nasze autorskie projekty, lub projekty z rodziny spółek Movie Games. W kolejnym kroku jesteśmy też zainteresowani wchodzeniem na udziały w spółkach i pomocy im w pojawieniu się z pomocą Grupy INC czy to na giełdzie w Polsce czy w Rumunii. Widzimy, że to ambitny proces, ale musimy zbudować autorytet i zaufanie na lokalnym rynku i wśród deweloperów, aby go zrealizować. Taki jest nasz dalekosiężny plan. 

Zobacz także: Mill Games wesprze grę FearLand autorstwa studia HeadBite Games

CI Games próbowało swoich sił w Rumunii, nie zakończyło się to spektakularnym sukcesem. Dlaczego w przypadku Mill Games ma być inaczej? 

Sporo się zmieniło zarówno w Polsce jak i Rumunii odkąd CI Games próbowało swoich sił na tamtejszym rynku. Póki co widzimy, że nasze działania idą w dobrym kierunku. Uważamy, że to właśnie teraz jest odpowiedni moment, aby się tam pojawić. Widzimy również, że jako Polacy mamy dosyć duży autorytet wśród tamtych zespołów. Oni patrzą na to co stało się w Polsce, widać że ta „chemia” między nami jest. To jakim staliśmy się graczem, jako kraj na globalnej scenie, dlatego mamy duży mandat zaufania.

Wydaje mi się, że wciąż w Rumunii występuje pewna bariera mentalna. Kompetencje produkcyjne gier tam są, ale wciąż brakuje skłonność do ryzyka i robienia gier na własny rachunek? 

To co wydarzyło się w polskiej branży gamingowej w ostatnich kilku latach jest dla nich wielką inspiracją. Myślę, że jeśli pomożemy z sukcesem pierwszym zespołom/projektom, wtedy to przyjdzie dużo sprawniej. Naszym planem jest to, aby aktywnie się pojawiać na konferencjach czy organizować workshopy dla deweloperów. Dlatego zdecydowaliśmy się współpracujemy z Fundacją RGDA (Romanian Game Developers Association) – także jesteśmy obecni w ich newsletterach dla bazy ponad 100 zrzeszonych studiów w fundacji. Przekrój zespołów z jakimi rozmawiamy jest różny, niektórzy chcą robić wszystko sami, inni widzą już że potrzebują kapitału i rozbudować zespół. Naszym zadaniem jest słuchanie ich i poszukiwanie tych najlepszych z ambicjami na coś większego.

level caves

Grafika z gry Fearland autorstwa HeadBite Games

Wesprzecie grę Fearland autorstwa HeadBite Games. Co Was skłoniło do tego projektu, jakie są Wasze oczekiwania? Czy to pierwszy krok, który przyspieszy współpracę z innymi zespołami? 

W FearLand widzimy potencjał z powodu powrotu zainteresowania graczy gatunkiem gier izometrycznych. Jest to taktyczny horror, przypominający mechanikami takie gry jak Shadow Tactics czy Desperados. Takich gier nie ma zbyt wiele na rynku, a tytuły o których wspomniałem odniosły duży sukces sprzedażowy. Co wyróżniło FearLand i pomogło nam podjąć decyzję to fakt, że gra jest osadzona jednak w gatunkowej niszy, jej design i świat nie występowały w innych tytułach. Świat w którym osadzona jest historia bardziej zbliżony do klimatu si-fi i posiada w sobie elementy horroru. Takiej gry jeszcze nie było, więc myślę, że może ona odnieść sukces globalny. Zespół pracuje nad tym tytułem od dłuższego czasu, około 3 lat. Mieliśmy szansę zagrać w demo, a nasi testerzy oceniają je pozytywnie. Myślę też, że czas do wydania tej gry nie jest długi, powinien się zamknąć w półtora roku. Jest to ciekawy tytuł, który zdobył kilka nagród lokalnych festiwali. 

Czy ta gra jest gdzieś zapowiedziana?

Nie jest jeszcze zapowiedziana, nie ma też kart Steam. Te działania są przed nami. Pierwsze co robimy z zespołem deweloperskim to ukończenie dema na wysokim poziomie jakościowym, wtedy też zaczniemy akcje związane z widocznością, marketingiem. 

Czyli wchodzicie w projekt dojrzały, a nie na etapie GDD?

Nie jest to oczywiście dzieło skończone, a zaledwie jego początek, który mamy szansę przetestować zobaczyć roadmape projektu i wizualizację wszystkich zaplanowanych leveli i postaci. Wszystkich oczywiście nie znajdziemy w wersji demo, ale mamy też wgląd w GDD. Także jest już to namacalna wersja projektu i wiemy w co się angażujemy. 

A dużo jest takich projektów w Rumunii?

Producenci gier w Rumunii mają trochę inne podejście niż w Polsce. Z czterech listów intencyjnych które podpisaliśmy, wszystkie gry, które obejmują mają swoje grywalne buildy, więc możemy zobaczyć jak to wygląda. Te tytuły są już na jakimś etapie produkcji, wcześniejszym lub późniejszym, ale nie jest to już sam pomysł. Przykładowo inny tytuł w temacie którego prowadzimy zaawansowane rozmowy ma swój prolog. Mam nadzieje, że w tym przypadku również podpiszemy umowę. Dlatego trwają z zespołem rozmowy, które mam nadzieję, zakończą się sukcesem. 

Skąd i dlaczego w Twoim życiu pojawił się Gamedev?

Grami interesowałem się od swoich najmłodszych lat. Jeszcze na początku lat 2000 kiedy pojęcie e-sportu nie było tak szeroko znane, brałem aktywnie udział na polskiej scenie Quake 3 Arena. Studia, które później rozpocząłem zajęły mój czas i nie brałem już tak aktywnie udziału w rozgrywkach. Coś co bez wątpienia przybliżyło mnie do gamedevu była giełda i inwestycje w spółki z tego sektora. Aktywnie interesuje naszą rodzinną branżą i jej sukcesami. Zaczynałem w czasach kiedy to na polskiej giełdzie było tylko kilka branżowych spółek. Zawsze najbardziej interesowała mnie jej biznesowa strona i skalowalność dzięki jej globalnemu zasięgowi. Cieszę się że mogę być teraz jej aktywną częścią. Dlaczego gamedev? Zawsze byłem osobą która łączyła w sobie dwa światy, jednym z nich są bez wątpienia są technologie w których bardzo dobrze się czuję i są moją mocną stroną. Myślę, że potwierdza to mój tytuł magistra inżyniera na Politechnice Poznańskiej. Drugim światem, który zawsze niezwykle mnie absorbował był świat kreatywny. Była to zawsze moja pasja, mam tu na myśli grafikę komputerową, fotografię, film i muzykę. Do powyższych dodałbym istotne doświadczenie  w zarządzaniu dużymi projektami IT, gdzie miałem okazję pracować z software-house'ami i deweloperami, co razem daje pośrednio odpowiedź dlaczego gamedev. Faktem jest, że wciąż rozwijam kompetencje, lecz tu przychodzą mi tu z pomocą bardziej doświadczeni koledzy z Movie Games, z którymi mam niezwykłą przyjemność pracować i czerpać garściami od nich.

Kiedy debiut Mill Games na NewConnect? 

Rozważamy przeprowadzenie w najbliższym czasie rundy finansowania. Kolejnym etapem będzie debiut na NewConnect. Myślę, że realnym terminem jest przyszły rok.

Zobacz także: Mill Games będzie pozyskiwał rumuńskie zespoły gamedevowe dla spółek z Rodziny Movie Games

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.