Debiut SpaceX zakończony na plusie. Historyczne IPO staje się testem dla hossy AI
SpaceX weszło na giełdę tak, jak wielu inwestorów sobie wyobrażało: z ostrym strzałem kursu tuż po starcie i zamknięciem dnia z blisko 19% zwyżką. W kilka godzin spółka stała się nie tylko największym debiutem w historii, ale też symbolem tego, jak daleko zaszedł apetyt rynku na technologie i sztuczną inteligencję.
SpaceX: jak wyglądał dzień debiutu
Piątkowa sesja w akcjach SpaceX zaczęła się od gwałtownego wybicia w górę zaraz po rozpoczęciu notowań. Kurs w pierwszych minutach praktycznie wystrzelił z poziomu odniesienia, a w ciągu około godziny wspiął się powyżej 160 USD, zanim dotarł w okolice 170 USD, które można uznać za intradayowy szczyt emocji.
Później handel zaczął stopniowo się uspokajać: widać było falowanie między kolejnymi napływami popytu a realizacją zysków, bez kolejnego wyraźnego ataku na nowe maksima.
W drugiej części dnia rynek bardziej przypominał już zwykły handel dużą spółką niż kosmiczny odlot.
Kurs stopniowo cofał się z najwyższych poziomów, a sesja zakończyła się w rejonie 161 USD, co oznaczało około +19% względem ceny z IPO i implikowaną wycenę rzędu 2,1 bln USD.
To wystarczyło, by na papierze uczynić Elona Muska pierwszym bilionerem w historii, ale z punktu widzenia rynku ważniejszy jest sam kształt tego dnia: euforia na otwarciu, szybkie przetrawienie emocji i zamknięcie z mocnym, ale już bardziej stonowanym wynikiem.
Inwestorzy korzystający z funduszy ETF zyskali właśnie nową funkcję, która jest hitem na Zachodzie
Największe IPO w historii a główne indeksy
Mimo rekordowej skali debiutu SpaceX główne amerykańskie indeksy przeszły przez ten tydzień zaskakująco spokojnie. S&P 500 zakończył go około 0,5% wyżej, Dow Jones Industrial Average zyskał 0,8%, a Nasdaq Composite wzrósł o 0,3%.
Rynek udźwignął największe IPO w historii bez ani paniki, ani euforycznej ekstazy na szerokim indeksie.
To szczególnie istotne, bo jeszcze przed ofertą krążyły opinie, że SpaceX może być po prostu zbyt duży, by rynek przyjął go bez turbulencji. Tymczasem debiut został wchłonięty dość gładko: oferta przyszła, została rozdzielona między inwestorów i w pewnym sensie odjechała, pozostawiając za sobą raczej pytania o przyszłość niż ślady po szoku popytowo-podażowym.
W tym sensie piątek nie był jeszcze finałem historii, tylko pierwszym rozdziałem.
SpaceX i hossa na technologiach: ile jeszcze udźwignie rynek
W praktyce SpaceX stał się natychmiast czymś więcej niż głośnym debiutantem.
Kurs spółki jest teraz kandydatem na barometr apetytu na ryzykowne, „opowieściowe” aktywa. Od kilku lat silnikiem hossy na Wall Street są wielkie spółki technologiczne oraz cały segment związany ze sztuczną inteligencją. SpaceX, łączący w swojej narracji kosmos, telekomunikację i AI, idealnie wpisuje się w ten trend.
Technologie stanowią już około 37% indeksu S&P 500, a sama grupa Magnificent Seven odpowiada za mniej więcej jedną trzecią tej wagi.
To oznacza, że każda nowa, wielka historia z tego sektora ma potencjał, by zmieniać nastroje w całym rynku.
W przypadku SpaceX scenariusz jest prosty: spółka najpewniej szybko otrzyma przyspieszoną ścieżkę wejścia do Nasdaq-100, co tylko dodatkowo wzmocni jej znaczenie w portfelach inwestorów.
Warto też pamiętać, że uzależnienie rynku od technologii nie jest abstrakcją, tylko codziennością indeksów.
W tygodniu zakończonym 5 czerwca obawy wokół AI wystarczyły, by przerwać historyczną serię dziewięciu wzrostowych tygodni z rzędu na S&P 500. W ostatnich dniach kierunek sentymentu w spółkach powiązanych ze sztuczną inteligencją również prowadził do dużych wahań indeksów.
Mimo tego Christopher Harvey, szef działu akcji w CIBC Capital Markets, zwracał uwagę, że spółki typowo momentum nie pokazują oznak wyhamowania, a ich ścieżka pozostaje wzrostowa, choć inwestorzy muszą liczyć się z większą zmiennością.
Dobrym ilustracyjnym przykładem jest Invesco S&P 500 Momentum ETF, który w ostatnim tygodniu miał zyskać blisko 6%. W takim otoczeniu SpaceX staje się testem, czy rynek jest nadal gotów nagradzać spółki budujące wycenę na wizji przyszłości, a nie na aktualnych zyskach.
SpaceX IPO: gdzie można kupić akcje i jaka może być cena?
Rekordowa wycena SpaceX, a inne spółki kosmiczne
Debiut SpaceX jest też ważnym punktem odniesienia dla całego szeroko rozumianego sektora kosmicznego.
W ostatnich miesiącach część notowanych już spółek z tej branży urosła bardzo mocno, a ich wyceny oderwały się od klasycznych wskaźników. Przykładowo akcje AST SpaceMobile miały w ciągu roku wzrosnąć o około 150%, a Rocket Lab o około 290%. Jednocześnie AST handlowany był po mniej więcej 80-krotności oczekiwanej sprzedaży z najbliższych 12 miesięcy, a Rocket Lab po prawie 60-krotności.
Na tym tle wycena SpaceX w IPO - około 1,8 bln USD, odpowiadająca mniej więcej 35-krotności sprzedaży - wygląda zaskakująco umiarkowanie, choć opiera się na ambitnych założeniach dotyczących wzrostu i szacunkach związanych m.in. z niedawnymi umowami obliczeniowymi z Anthropic i Google.
To sprawia, że wejście SpaceX na giełdę nie musi uwiarygadniać dotychczasowych wycen reszty sektora, lecz raczej ustawiać dla nich nowy punkt odniesienia.
W praktyce może to oznaczać ryzyko deratingu, czyli zejścia mnożników w dół w takich spółkach jak AST SpaceMobile, Rocket Lab, Intuitive Machines czy Redwire.
Zwłaszcza jeśli SpaceX będzie przez rynek traktowany jako naturalny lider segmentu, a nie kolejna pozycja do spekulacyjnej zabawy. W krótkim terminie możliwy jest też przeciwny ruch: jeśli kurs SpaceX wystrzeliłby znacznie mocniej ponad poziomy z debiutu, część kosmicznych satelitów mogłaby jeszcze skorzystać na euforii, ale długoterminowo to właśnie SpaceX będzie wyznaczał granice wyobraźni co do wycen.
Anthropic rusza z IPO. Po SpaceX na rynek wjeżdża drugi bilionowy debiut giełdowy
SpaceX to nie tylko kosmos: efekt na telekomy i AI
Narracja wokół SpaceX coraz mniej przypomina historię wyłącznie o rakietach.
Spółka jest przedstawiana także jako gracz w bezprzewodowym internecie oraz w obszarze sztucznej inteligencji. To sprawia, że debiut dotyka kilku sektorów jednocześnie.
W ostatnich dniach akcje takich firm jak Verizon, AT&T czy T-Mobile US traciły m.in. z powodu obaw, że SpaceX może zaburzyć układ sił na rynku łączności.
Paradoks polega na tym, że powodzenie lub porażka IPO może mieć na te spółki efekt odwrotny niż na segment kosmiczny. Jeśli notowania SpaceX po debiucie nie wyglądałyby dobrze, część obaw o agresywną ekspansję w usługach telekomunikacyjnych mogłaby zostać na chwilę przygaszona, dając tradycyjnym operatorom oddech. Z kolei bardzo mocne, stabilne zachowanie kursu w dłuższym okresie może podsycać obawy o konkurencję z orbity.
Osobną kwestią jest wpływ SpaceX na szeroki ekosystem AI.
Spółka jest określana jako pierwsza nierentowna firma z segmentu sztucznej inteligencji, która weszła na giełdę.
Jeśli rynek miałby się do takiej historii zniechęcić, problem nie kończy się na jednej spółce. Ewentualne rozczarowanie przeniosłoby się na całą architekturę inwestycyjną, którą rynek zbudował wokół boomu na AI: od Nvidii dostarczającej procesory, przez gigantów typu Alphabet monetyzujących narzędzia AI, po firmy takie jak Caterpillar, GE Vernova, Vertiv i cały sektor użyteczności publicznej, które korzystają na budowie i zasilaniu centrów danych.
Fala mega-IPO: co oznacza SpaceX dla Anthropic i OpenAI
SpaceX może być tylko pierwszym z serii ogromnych debiutów, które trafią w tym roku na rynek.
W kolejce stoją Anthropic i OpenAI, czyli kolejne firmy budujące swoją wartość na obietnicy sztucznej inteligencji. To oznacza dalszy napływ podaży akcji w sektorze, który i tak już dominuje w indeksach.
Tan Kai Xian z Gavekal Research zwracał uwagę, że rynek może mieć problem z wchłonięciem całej fali mega-IPO - pisał Wall Street Journal. Historia zresztą podsuwa analogie.
Joe Maher, ekonomista rynkowy z Capital Economics cytowany przez dziennik, przypomina, że wyraźny wzrost emisji akcji często poprzedzał szczyty hossy. W czwartym kwartale 1999 r. emisja netto stała się dodatnia, a w pierwszym kwartale 2000 r. osiągnęła szczyt, niemal dokładnie w momencie, gdy S&P 500 docierał do wierzchołka bańki internetowej.
Podobny wyskok emisji pojawił się w czwartym kwartale 2007 r., tuż przed szczytem rynku sprzed kryzysu finansowego.
W ocenie Mahera gwałtowny wzrost liczby nowych akcji jest sygnałem, że spekulacja osiąga bardzo wysoką temperaturę. SpaceX wpisuje się w ten schemat: sama obecność tak dużej oferty i zapowiedź kolejnych transakcji w tym segmencie może być odczytywana jako znak, że hossa wchodzi w późną fazę.
Z drugiej strony dopiero zachowanie kursu w kolejnych miesiącach pokaże, czy mamy do czynienia z typowym szczytowym szałem, czy z długotrwałą przebudową rynku pod gospodarkę napędzaną AI.
Dodatkowym elementem układanki jest struktura lock-upu w SpaceX. Inwestorzy będą mogli sprzedawać kolejne pakiety akcji jeszcze przed końcem roku, ale nie nastąpi to jednorazowo, tylko w sposób rozłożony w czasie.
To zmniejsza ryzyko jednego, spektakularnego zrzutu podaży, ale oznacza, że na wielu kolejnych etapach rynek będzie testował, jak głęboki jest wciąż popyt na tę historię.
IPO SpaceX. Co warto wiedzieć o największej ofercie publicznej w historii?
Dlaczego debiut SpaceX ma znaczenie dla inwestorów z Europy i Polski
Z perspektywy europejskich i polskich inwestorów SpaceX może wydawać się tematem odległym - do spółki trudno będzie mieć bezpośredni dostęp, a struktury indeksowe są skrojone przede wszystkim pod kapitał z USA.
Mimo to wpływ debiutu jest bardzo realny także po naszej stronie Atlantyku. Jeśli SpaceX umocni narrację o nieograniczonym potencjale AI i kosmosu, wzmocni to apetyt na ryzyko w globalnych portfelach, a w ślad za tym mogą rosnąć wyceny lokalnych spółek technologicznych czy dostawców rozwiązań dla centrów danych i infrastruktury cyfrowej.
Działa jednak również scenariusz odwrotny.
Jeżeli po pierwszym entuzjazmie kurs SpaceX zacznie słabnąć, a kolejne mega-IPO będą trafiały na rynek z coraz bardziej letnim przyjęciem, szybko zobaczymy to w indeksach światowych, w tym w europejskich ETF-ach i funduszach akcji globalnych, które są popularne także wśród polskich inwestorów indywidualnych. Mniejszy apetyt na ryzyko przekłada się wtedy na niższe wyceny spółek wzrostowych, trudniejsze finansowanie nowych projektów oraz ostrzejsze podejście do wycen przy kolejnych rundach emisji.
Dla inwestorów z naszego regionu SpaceX jest więc nie tylko ciekawostką z Wall Street, ale swego rodzaju sejsmografem. Pokazuje, jak bardzo rynek jest jeszcze gotów kupować wielkie obietnice i ile jest w tej hossie twardego przekonania, a ile wiary w to, że „tym razem będzie inaczej”.
Bill Ackman wchodzi w Microsoft. Co decyzja „baby Buffetta” mówi o potencjale Pershing Square
Co dalej po pierwszym dniu SpaceX
Po piątkowym debiucie rynek ma za sobą dopiero pierwszy dzień życia z SpaceX w indeksach.
Przed nami okres, w którym kurs spółki będzie testowany nie tylko przez emocje wokół Elona Muska i kolejnych projektów firmy, ale przede wszystkim przez nieubłaganą arytmetykę przychodów, kosztów i potrzeb inwestycyjnych. Każda kolejna informacja o kontraktach, nakładach na infrastrukturę, planach dotyczących AI czy usług telekomunikacyjnych będzie natychmiast filtrowana przez pryzmat wyceny sięgającej ponad 2 bln USD.
W tle pozostaje pytanie kluczowe dla całego rynku: czy SpaceX okaże się kulminacją obecnej fali entuzjazmu wobec technologii i AI, czy raczej początkiem nowego etapu, w którym kosmiczne projekty stają się integralną częścią giełdowej codzienności.
Na odpowiedź będziemy musieli poczekać, ale już dziś widać, że ten debiut stał się czymś więcej niż rekordowym IPO ‒ jest lustrem, w którym hossa patrzy na samą siebie.

