Przejdź do treści

udostępnij:

technolgia_spolki
Kategorie

Dwudziesta gospodarka świata bez definicji local contentu. Polska musi zacząć promować własne firmy

Udostępnij

Rząd powinien wspierać budowę local contentu w niskoemisyjnych technologiach jeżeli Polska ma się rozwijać i nadążać za światowymi megatrendami. Przy odpowiedniej determinacji jest to możliwe nawet w segmentach zdominowanych obecnie przez zagranicznych graczy.

W kierunku local contentu

Budowa krajowego komponentu (local content), a więc odpowiedniego udziału krajowych firm w projektach wdrażanych w strategicznych branżach, staje się jednym z rządowych priorytetów. W 2025 roku wprowadzono znaczące regulacje, które dają polskim firmom realne narzędzia do walki o rynek zamówień publicznych:

REKLAMA 

 


•    Ustawa z 9 lipca 2025 r. (zmiana PZP) implementuje wyrok TSUE, pozwalając zamawiającym ograniczać udział w przetargach firmom z państw trzecich jeśli nie posiadają umów o dostępie do rynku zamówień publicznych z UE.

•    Ustawa z 5 sierpnia 2025 r. o certyfikacji wykonawców wprowadza system potwierdzania certyfikatów bezpieczeństwa i jakości, co utrudnia podmiotom spoza UE działalność na jej obszarze.

•     „Polityka zakupowa państwa na lata 2025–2029” kładzie natomiast nacisk na bezpieczeństwo dostaw, ślad węglowy i cyberbezpieczeństwo zamiast wyłącznie kryterium najniższej ceny.

Przyjęte przez rząd zmiany to dobry kierunek, ale nadal są one niewystarczające. W wielu obszarach np. przepisów przeciwpożarowych dopuszcza się do rynku podmioty oferujące tanie produkty niskiej jakości przez co krajowy przemysł zmuszony jest pełnić rolę importerów lub przedstawicieli handlowych.

Jak wiele pozostaje jeszcze do zrobienia pokazuje np. brak krajowej definicji local contentu. Dopiero jesienią ub.r. powołano przy MAP Zespół ds. udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych, którego zadaniem jest m.in.: zdefiniowanie pojęcia komponentu krajowego oraz określenie kluczowych sektorów, w których komponent krajowy powinien być szczególnie promowany.

Czytaj także: Grupa Azoty pożegna się z Puławami? Ministerstwo stawia sprawę jasno

Local content: specjalizacja i znalezienie niszy

Według MAE globalne inwestycje w produkcję zielonych technologii wzrosły do 200 mld USD w 2023 roku, co stanowi wzrost o ponad 70 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Co więcej, ten wzrost inwestycji przekłada się na około 4 proc. wzrostu światowego PKB, co wyraźnie pokazuje, że czysta energia staje się istotnym czynnikiem gospodarczym na arenie międzynarodowej.

Największe zwiększenie wydatków można zauważyć w segmencie fotowoltaiki (50 proc. w stosunku do 2022 r.). W Polsce będzie podobnie, bo implementacja unijnej dyrektywy EPBD wprowadzi obowiązek montażu instalacji fotowoltaicznych w kilku etapach. Już od końca 2026 roku wymóg ten obejmie nowe budynki publiczne i komercyjne, a rok później także te istniejące, które przechodzą duży remont. Od 2029 roku zasady te dotkną nowe domy mieszkalne oraz zadaszone parkingi. Ostatecznie, do 2030 roku, panele słoneczne będą musiały posiadać wszystkie istniejące budynki użyteczności publicznej o metrażu przekraczającym 250 m².

Warto mieć jednak na uwadze, że produkcja zielonych technologii pozostaje zdominowana przez kilka regionów. Na przykład, ponad 80 proc. światowej mocy produkcyjnej modułów fotowoltaicznych znajduje się obecnie w Chinach.

Polski rząd tym bardziej powinien więc wspierać budowę local content w nowych niskoemisyjnych technologiach jeżeli Polska ma się rozwijać i nadążać za trendami. Jest to możliwe nawet w segmentach zdominowanych obecnie przez zagranicznych graczy.

Krajowy biznes przy wsparciu regulacyjnym rządu musi znajdować własne nisze. Przykładem może być technologia BIPV. To rozwiązanie, w którym moduły fotowoltaiczne stają się pełnowartościowym materiałem budowlanym, zastępując dachówki, elewacje, świetliki czy balustrady. Liderem tego segmentu w Polsce jest notowana na GPW spółka ML System, która ma problemy finansowe m.in. ze względu na niewielką ilość zamówień krajowych. Aktywnie w realizację innowacyjnych projektów fotowoltaicznych włącza się również giełdowa Grupa Kęty (poprzez Aluprof) dostarczająca ramy aluminiowe do fasad aluminiowo – szklanych w technologii BIPV.

Choć BIPV jest droższe od standardowych paneli PV, jego wartość wynika z podwójnej funkcji: produkt jednocześnie stanowi element architektoniczny budynku i produkuje energię. Dobrym przykładem jest tu pierwsza na świecie linia szyb generujących energię ze słońca uruchomiona na Podkarpaciu. Takie produkty są wysokomarżowe, co stanowi skuteczną barierę przed konkurencją z Azji. 

Paradoks tego przykładu polega jednak na tym, że ze względu na niedowład regulacyjny rynki zbytu dla BIPV znajdują się dziś przede wszystkim na zachodzie Europy a nie w Polsce. Takie obiekty jak Biblioteka Orkanen w Malmo czy siedziba Norwegian Petroleum Directorate w Stavanger mogłyby być budowane nad Wisłą, ale by tak się stało świadomość decydentów musi być większa.

Czytaj także: Nowy lider wzmocni działania Orlenu w segmencie Upstream

Local content u podstaw zdrowej gospodarki

Walka o local content w szybko rosnącym „zielonym segmencie” wkracza w decydującą fazę, a polski rząd nie może pozostać bierny. Nawet w obszarach, które wydawały się naturalną „częścią tortu” dla krajowych producentów pojawia się coraz więcej znaków zapytania. Przykładem jest dyskusja dotycząca udziału polskich producentów w produkcji betonu na potrzeby elektrowni jądrowej. Krajowy produkt może nie spełniać wyśrubowanych norm, które definiowane jest przez amerykańskie konsorcjum odpowiedzialne za projekt. Damian Kaźmierczak z Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa zaczął publicznie informować o swoich obawach dotyczących tego czy polski biznes skorzysta na najdroższym polskim projekcie w historii? 

Technologie niskoemisyjne to filar wzrostu gospodarczego. Bez względu na to czy mówimy o fotowoltaice czy energetyce jądrowej, aspekt odpowiedniego udziału krajowego komponentu staje się sine qua non rozwoju całej gospodarki. Warto więc kibicować inicjatywom tak podstawowym jak określenie definicji komponentu krajowego, ale też tym bardziej zaawansowanym jak np. wymóg kosztownej certyfikacji producentów z Azji.
 

Udostępnij