Przejdź do treści

udostępnij:

Kategorie

Windfall tax sfinansuje Polakom tańsze paliwo? Rząd rozmawia z Orlenem

Udostępnij

Przedświąteczny rajd cenowy na stacjach paliw zmusza gabinet Donalda Tuska do rozważenia działań osłonowych dla kierowców. Jednym ze scenariuszy, które mogą być rozważane jest z pewnością „windfall tax”. Przy benzynie za 6,90 zł i oleju napędowym za 7,84 zł, aż 70 proc. Polaków oczekuje aktywnej interwencji państwa, a rekordowe zyski paliwowego giganta kuszą polityków.

Ceny paliw: blokada Ormuz dewastuje rynek 

Według analityków Banku Pekao, kluczowym czynnikiem ryzyka dla rynku paliw pozostaje sytuacja w Cieśninie Ormuz. Jeśli paraliż tego strategicznego szlaku potrwa miesiąc, cena baryłki ropy Brent może trwale skoczyć do 105 USD. Dwumiesięczna blokada to już wizja paliwowego Armagedonu z ropą po 140 USD.

REKLAMA 

 

Obecnie ropa kosztuje około 97 USD, ale sytuację pogarsza kondycja złotówki. Dolar umacnia się co bezpośrednio uderza w koszty importu (1/3 paliw w Polsce pochodzi z zagranicy). Do tego dochodzą irańskie ataki na rafinerie w Zatoce Perskiej, które drastycznie ograniczają globalną podaż.

Czytaj także: Wojna o Cieśninę Ormuz to szansa na odbicie notowań węgla i spółek wydobywczych z GPW

Ceny paliw: trzy opcje rządu, ale tylko jedna stosunkowo bezbolesna

Rząd stoi przed trudnym dylematem, mając w mojej ocenie trzy teoretyczne scenariusze działań:

  • Uwolnienie rezerw strategicznych jest możliwe jedynie w przypadku fizycznych braków paliwa na rynku. Obecnie paliwa nie brakuje - jest ono po prostu rekordowo drogie. Poza tym firmy komercyjne posiadają własne rezerwy, z których mogą na razie korzystać.

  • Obniżka akcyzy i VAT: choć podatki stanowią blisko 45 proc. ceny litra benzyny to napięta sytuacja budżetowa sprawia, że Ministerstwo Finansów niechętnie patrzy na uszczuplanie wpływów (np. z tytułu akcyzy czy VAT).

  • Windfall tax dla Orlenu: to rozwiązanie pozwala uniknąć oskarżeń o „ręczne sterowanie marżami” (za co krytykowano poprzednie zarządy), a jednocześnie daje rządowi gotówkę na bezpośrednie niwelowanie podwyżek.

RMF FM potwierdza, że obecnie trwają rozmowy kilku ministerstw oraz Orlenu dotyczące sytuacji paliwowej w kraju. Nie wiadomo jednak jakimi konkluzjami się zakończą.

Minister aktywów państwowych, Wojciech Balczun w Polsat News stwierdził natomiast, że: kwestia akcyzy, kwestia VAT-u, kwestia w przyszłości być może dyskusji o ustawie o nadmiernych zyskach też jest potencjalnie rozpatrywana.

Czytaj także: Balczun zapowiada globalne działania krajowych czempionów. Nowe rynki KGHM i Orlen?

Ceny paliw: miliardy Orlenu jako paliwowy bufor

Fundamentem dla wprowadzenia windfall tax są bezprecedensowe wyniki finansowe narodowego czempiona. Wynik netto Grupy Orlen w 2025 r. osiągnął wartość 11 mld 248 mln zł i był wyższy o ponad 8,5 mld zł od wyniku osiągniętego rok wcześniej.

Tak potężna nadwyżka finansowa, wygenerowana w dużej mierze przez zawirowania na rynkach światowych, stanowi idealny cel dla nowej daniny. Rząd może argumentować, że w dobie kryzysu zyski te powinny wrócić do obywateli w formie niższych cen na dystrybutorach.

Kurs akcji PKN Orlen

Ceny paliw a siła nabywcza

Mimo że ceny nominalne (6,90 zł i 7,84 zł) budzą emocje, ekonomista Maciej Bukowski wskazuje na ważny kontekst historyczny. Dzięki dynamice wzrostu wynagrodzeń, tankowanie pochłania dziś relatywnie mniejszą część domowego budżetu niż dekadę temu.

Choć udział wydatków na paliwo w dochodach spadł poniżej 10% proc., psychologiczna bariera wysokich cen pozostaje kluczowym problemem politycznym.

Co z tego wynika?

Wprowadzenie windfall tax nałożonego na Orlen jawi się jako najbezpieczniejsza dla budżetu i najbardziej akceptowalna politycznie droga do obniżenia cen na stacjach. Przy poparciu blisko 70 proc. obywateli dla aktywnych działań rządu, wykorzystanie rekordowych zysków paliwowego giganta wydaje się prawdopodobne. Pytanie co na to inwestorzy?

 

Udostępnij