Przejdź do treści

udostępnij:

Kategorie

Turecki import zagraża funkcjonowaniu polskich magazynów ropy

Udostępnij

Spółka grupy Orlen kupuje gotową sól i tabletki solne z Turcji, choć posiada własne kompetencje w tym zakresie. Długotrwały import z jednej strony może uderzyć w krajową produkcję i miejsca pracy w dobie walki o local content, którą wspiera rząd Donalda Tuska. Z drugiej – może negatywnie wpłynąć na zdolności magazynowe Polski i jej bezpieczeństwo paliwowe, bowiem sprawa dotyczy zakładu odpowiedzialnego za strategiczne magazyny ropy i paliw.

Strategiczne magazyny potrzebują solanki

IKS Solino to spółka należąca do Grupy Orlen, która jest właścicielem Podziemnego Magazynu Ropy i Paliw w Górze (PMRiP). Magazynowane tam produkty naftowe nie leżą w tradycyjnych zbiornikach na powierzchni - są ukryte głęboko pod ziemią. Aby przetransportować ropę i paliwa na powierzchnię, pod ziemię wtłacza się specjalną solankę. 

Infrastruktura solna Solino decyduje również o tym, czy Polska będzie mogła rozwijać swoje magazyny gazu. Budowa lub rozbudowa podziemnych magazynów kawernowych (takich jak KPMG Mogilno czy KPMG Damasławek) wymaga wcześniejszego wypłukania pokładów soli z ziemi. W tym procesie powstają ogromne ilości solanki, którą trzeba bezpiecznie zutylizować.

Polska powinna dysponować własnym łańcuchem kompetencyjnym, który umożliwi zabezpieczenie i rozwój strategicznych magazynach. Jednak jego istnienie jest coraz bardziej problematyczne.

Czytaj także: Cena ropy mocno w górę! Atak na Iran, a polskie magazyny ropy naftowej maleją

Turecka sól zamiast polskiego surowca

Tymczasem spółka IKS Solino poinformowała w odpowiedzi na nasze pytania prasowe o przygotowaniu „testowego zamówienia zarówno surowca solnego do dalszej produkcji, jak i gotowych tabletek solnych” z Turcji. „Szczegóły dotyczące współpracy z potencjalnymi kontrahentami stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa i nie podlegają upublicznieniu”. W ten sposób sól oraz gotowe tabletki solne potrzebne do funkcjonowania strategicznych magazynów zaczynają być sprowadzane z Turcji, podczas gdy ze względów bezpieczeństwa państwa cały ten proces powinien odbywać się na miejscu, przy użyciu krajowych mocy produkcyjnych. 

Kupowanie gotowych i zapakowanych produktów zza granicy uderza w Wydział Konfekcjonowania Soli w IKS Solino. Firma tłumaczy wprawdzie, że „w Wydziale Konfekcjonowania Soli realizowane są projekty zwiększające efektywność wykorzystania surowca oraz rozwijające nowe produkty”, a „działalność solna jest integralnym elementem oferty Solino i nie ma planów jej likwidacji”. Trudno jednak nie zauważyć realnego ryzyka: zastępowanie pracy lokalnych linii pakujących gotowym importem z Turcji osłabia polski zakład i zamiast go chronić, może stać się pierwszym krokiem do jego stopniowego wygaszania. 

Czytaj także: Windfall tax trafi jutro na Radę Ministrów. Jest reakcja inwestorów

Jak to się ma do idei local content?

W tym miejscu pojawia się kluczowe pytanie: jak sprowadzanie gotowych, opakowanych produktów z Turcji wpisuje się w ideę local content promowaną przez Ministerstwo Aktywów Państwowych? Z założenia koncepcja ta ma przecież na celu wspieranie polskiego przemysłu, dawanie zatrudnienia na miejscu i opieranie strategicznych gałęzi gospodarki na krajowych dostawcach. Tym bardziej, że cała sprawa dotyczy kwestii strategicznych tj. zapasów ropy.

IKS Solino broni swoich decyzji zakupowych i twierdzi, że „testowanie alternatywnych dostaw nie stoi w sprzeczności z local content - ma służyć utrzymaniu produkcji, stabilności zakładu i bezpieczeństwa zatrudnienia”. Spółka argumentuje, że cały czas prowadzi negocjacje z innymi polskimi podmiotami, a „największym zagrożeniem dla local content nie jest awaryjny import, tylko brak surowca lub warunki zakupowe podważające opłacalność lokalnej produkcji”. To wszystko prawda – o ile działania Solino rzeczywiście mają charakter czasowy. Związki zawodowe w spółce mają jednak poważne wątpliwości.

Zaledwie rok temu Qemetica podjęła decyzję o hibernacji zakładu sodowego w Janikowie, wskazując m.in. na presję kosztową i rosnący napływ tańszej sody spoza Unii Europejskiej, w tym z Turcji. Efekt? Ograniczenie produkcji, likwidacja miejsc pracy i osłabienie jednego z ogniw krajowego łańcucha przemysłowego. Dziś nasuwa się pytanie, czy podobny mechanizm nie zaczyna działać w obszarze produkcji soli i wyrobów solnych. Jeżeli testowy import gotowych produktów z Turcji miałby z czasem zastępować krajowe moce produkcyjne, trudno byłoby nie dostrzec analogii. Zwłaszcza że w tym przypadku stawką jest także niezakłócone funkcjonowanie strategicznych magazynów ropy, paliw i gazu. 
 

Udostępnij