Zaczyna brakować Siarki. Maroko spogląda na Grupę Azoty i dostawy z Polski
Globalny rynek siarki i kwasu siarkowego znalazł się pod silną presją podaży, a skutki zakłóceń coraz mocniej odczuwają producenci nawozów. Maroko, jeden z najważniejszych graczy w światowym przemyśle fosforanowym, szuka nowych kierunków dostaw. W tym układzie Polska może zyskać znaczenie jako dostawca surowców, a przewagą krajowego przemysłu jest dostęp do własnej siarki.
Popyt rośnie szybciej niż odporność łańcuchów dostaw
Siarka pozostaje kluczowym surowcem dla rolnictwa i przemysłu chemicznego, przede wszystkim dlatego, że służy do produkcji kwasu siarkowego wykorzystywanego m.in. przy wytwarzaniu nawozów fosforowych. Rynek ma przy tym długoterminowo rosnąć: jego wartość oszacowano na 6,56 mld dolarów w 2025 r., a do 2034 r. ma wzrosnąć do 9,34 mld dolarów, przy średnim tempie około 4 proc. rocznie. Popyt wspierają rolnictwo, przetwórstwo chemiczne, rafinerie i metalurgia.
Problem polega na tym, że wzrost zapotrzebowania zderzył się z ograniczoną podażą. Paraliż szlaków handlowych przez Cieśninę Ormuz odciął przepływ dziesiątek tysięcy ton siarki dziennie i zaburzył znaczną część światowego handlu morskiego tym surowcem. Wcześniejsze napięcia podażowe już windowały ceny, a dodatkowym ciosem okazały się ograniczenia eksportowe wprowadzane przez część państw. W Chinach notowania siarki w czerwcu sięgnęły 7516,67 juanów za tonę, co oznaczało wzrost o ponad 200 proc. rok do roku.
Czytaj także: Grupa Azoty ma szansę na odbudowę wyników. Analitycy wydali rekomendację
Maroko płaci za zależność od importu
Najbardziej wymownym przykładem skutków kryzysu jest Maroko. Od stycznia do sierpnia wartość tamtejszego importu siarki wzrosła do 27,2 mld dirhamów (około 2,8 mld USD), czyli o niemal 190 proc. rok do roku. Średnia cena importowa od stycznia do lipca była o 182 proc. wyższa niż rok wcześniej. To szczególnie bolesne dla gospodarki opartej na przetwórstwie fosforanów, ponieważ siarka jest jednym z podstawowych surowców w tym łańcuchu produkcyjnym.
Skala presji kosztowej przełożyła się również na wyniki państwowego koncernu OCP. W pierwszym półroczu grupa odnotowała 2,8 mld dirhamów straty wobec 8,6 mld dirhamów zysku rok wcześniej, a zakłócenia dostaw wymusiły prace utrzymaniowe obejmujące około 30 proc. mocy produkcyjnych. Jedną z odpowiedzi było zwiększenie produkcji superfosfatu potrójnego, który wymaga mniej siarki i nie potrzebuje amoniaku.
Czytaj także: Kryzys na rynku kwasu siarkowego. Grupa Azoty z unikalną przewagą
Polska zyskuje kartę przetargową
W tej sytuacji Maroko szuka alternatywnych źródeł zaopatrzenia. Pojawiły się informacje o planach zwiększenia zakupów kwasu siarkowego m.in. z Polski, Niemiec i Hiszpanii. Grupa Azoty nie potwierdziła takich ustaleń, ale przyznała, że eksportuje siarkę do Maroka.
Znaczenie Polski wzmacnia fakt, że krajowa branża nie jest w takim stopniu uzależniona od importu surowca jak część konkurentów. Siarkopol wydobywa ponad 500 tys. ton siarki rodzimej rocznie, co zabezpiecza dostawy m.in. dla zakładów w Policach i Gdańsku. Ta integracja surowcowa zwiększa odporność na zewnętrzne szoki i stwarza możliwość przejmowania części rynku w okresie, gdy inni producenci ograniczają moce.
Kurs akcji Grupa Azoty
Szansa, ale nie bez ograniczeń
Obecny kryzys nie oznacza jednak automatycznie trwałego boomu. Wysokie ceny zaczynają osłabiać popyt części odbiorców, a w niektórych regionach pojawiły się sygnały presji cenowej i ograniczania zakupów. Dla polskich producentów kluczowe będzie więc wykorzystanie przewagi surowcowej bez utraty konkurencyjności kosztowej.
Rynek siarki wszedł w okres, w którym bezpieczeństwo dostaw staje się równie ważne jak cena. Rosnący globalny popyt, napięcia geopolityczne i problemy największych odbiorców tworzą przestrzeń dla nowych kierunków handlu. Polska, dzięki własnym zasobom i obecności w przemyśle nawozowo-chemicznym, może na tym skorzystać, jeśli przekształci krótkoterminowe zaburzenia w trwałe relacje eksportowe.
