Coraz więcej sygnałów, że w USA przestają inwestować we wzrost tylko stawiają na wartość
Obrazek użytkownika Piotr Rosik
27 kwi 2021, 06:30

Coraz więcej sygnałów, że kończy się era spółek wzrostowych, a nadchodzi era spółek value

Padają jak muchy fundusze inwestujące w wartość, jak przed pęknięciem bańki internetowej w 2000 roku. Eksperci uważają, że kapitał przepływa już od sektora growth do value.

Został zamknięty słynny fundusz inwestujący w wartość IVA Fund i od tamtej pory spółki value dobrze performują. Czy to był sygnał kontrariański - jak zamknięcie funduszu Tiger Management Juliana Robertsona w marcu 2000?

Fundusze inwestujące w wartość rzucają ręcznik

Zapewne w Polsce niewielu zna nazwisko Charles de Vaulx. Jest to inwestor i zarządzający, który jako miłośnik i naśladowca Warrena Buffetta wiele lat temu założył rodzinę funduszy IVA inwestujących w spółki value (nisko wycenione). Kilka miesięcy temu zamknął jeden z funduszy – IVA World. Powód? Spółki value przynosiły tak nikłe zyski inwestorom, że ci po prostu zaczęli wypłacać pieniądze z funduszu de Vaulxa.

Problem w tym, że odkąd de Vaulx zamknął swój fundusz, kursy spółek na które miał ekspozycję zaczęły piąć się na północ. Od końca stycznia 2021 roku – czyli w ledwie 3 miesiące – pozycje z TOP 10 tegoż funduszu urosły średnio o 18%, bijąc na głowę S&P500 czy MSCI AC World Index, wskazują analitycy portalu MarketWatch.

Wiele wskazuje na to, że historia się powtórzyła. Słynny fundusz inwestujący w wartość został zamknięty w dołku cyklu, po latach dominacji spółek growth. Taka historia miała już miejsce 20 lat temu. Pod koniec marca 2000 roku zostały zamknięte wszystkie fundusze Tiger Management – firmy inwestycyjnej słynnego Juliana Robertsona. Zwrócił on 6 mld USD inwestorom i utyskiwał, że nikt nie interesuje się spółkami value, a wszystkie pieniądze płyną w kierunku spółek wzrostowych, czyli głównie technologicznych. Wtedy właśnie, w marcu 2000 roku, uformował się szczyt bańki internetowej. Na trwałe przebicie przez tamten szczyt indeks Nasdaq Composite musiał pracować aż 16 lat.

Zobacz także: UiPath – rumuński cud technologiczny. Spółka rewolucjonizująca pracę biurową weszła na NYSE

Kapitał już płynie od growth do value

Coraz większa rzesza ekspertów wskazuje, że właśnie trwa przesilenie w walce między value a growth. Ryan Detrick z FINRA pokazał niedawno na Twitterze być może jeden z najważniejszych wykresów dla portfeli inwestorów w 2021 roku: zmieniającą się relację między spółkami value i growth.

Analitycy BNP Paribas zwrócili uwagę w swoim badaniu, że w ciągu kilku ostatnich lat spółki value zachowywały się o wiele gorzej od spółek growth, ale jest jeden wskaźnik, który sugeruje, że ta sytuacja dobiega końca. Chodzi o spread między średnią wyceną spółek value a wyceną najdroższych spółek value. Jest on ekstremalnie duży, a podobna sytuacja miała miejsce w 2000 roku, gdy pękała bańka internetowa i zaczynał się znakomity okres dla spółek value. „Prawdopodobieństwo, że ten spread będzie się zmniejszał jest największe od 20 lat. Tymczasem, jak się łatwo domyślać, spółki value w takim okresie zmniejszania się spreadu okazują się świetną inwestycją. Rekomendujemy, by inwestorzy w wartość nie kapitulowali teraz. Po wielu chudych latach mogą bowiem przyjść w końcu lata tłuste” – stwierdzili analitycy BNP Paribas.

Spread w sektorze value

spread value

Źródło: BNP Paribas

Warto też dodać, że wedle firmy inwestycyjnej GMO w najbliższych 7 latach spółki value będą najlepszą kategorią aktywów. A dokładniej rzecz biorąc – spółki value z rynków wschodzących.

Prognoza dla wybranych klas aktywów na 7 lat

Prognoza dla wybranych klas aktywów

Źródło: GMO

Zobacz także: Inwestycja w Uran może być hitem najbliższych latach, w akcje spółek go wydobywających też

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.