„Złoto jest kotwicą zaufania. Moim celem jest, abyśmy jako państwo mieli 700 ton złota" mówi Adam Glapiński
Dzień po decyzji RPP, gdzie utrzymano poziom stóp, prezes NBP wyszedł na konferencję i zaczął nie od inflacji ani stóp, tylko od złota. Adam Glapiński zapowiedział marsz do 700 ton kruszcu i 20-30% rezerw w złocie, a dopiero potem przeszedł do przekazu o „zegarmistrzowskim” dostrajaniu polityki pieniężnej przy CPI na poziomie 2,4%.
REKLAMA
Prezes Glapiński zaczął od złota
Prezes NBP bardzo wyraźnie ustawił akcenty. W pierwszej części mówił o rezerwach i kruszcu, podbijając cel z 550 ton do 700 ton. „Złoto jest kotwicą zaufania. W czasach niepewności geopolitycznej nie ma lepszego aktywa. Moim celem jest, abyśmy jako państwo mieli 700 ton złota, co postawi nas w jednym rzędzie z największymi gospodarkami świata pod względem bezpieczeństwa rezerw” - stwierdził.
To był moment, w którym konferencja dostała ton strategiczny, a nie tylko „bankowy”. Według Glapińskiego złoto jest nie dodatkiem do rezerw, tylko fundamentem odporności państwa i argumentem w rozmowie z globalnym rynkiem kapitału.
Gdzie jest kruszec i po co ta geografia
Ważnym elementem wystąpienia była kwestia bezpieczeństwa fizycznego rezerw. Glapiński zaznaczył, że NBP nie tylko kupuje złoto, ale też sprowadza je do kraju. Docelowo połowa polskich rezerw ma znajdować się w skarbcach na terenie Polski. Druga połowa ma być utrzymywana w centrach finansowych, takich jak Londyn (Bank of England) czy Nowy Jork, aby umożliwić szybkie operacje płatnicze w razie potrzeby. „700 ton złota to nie jest tylko liczba w bilansie. To realna potęga. Nasze złoto jest bezpieczne, zdywersyfikowane i przechowywane w najlepszych standardach. To polskie srebra rodowe - a raczej złota rodowe” - mówił.
Zbrojeniowy boom na giełdach. CSG rusza z IPO za 30 mld euro
Czy to zakład przeciwko USD albo euro? Odpowiedź była prosta
Podczas pytań z sali padło pytanie, czy dołożenie kolejnych 150 ton - do poziomu 700 ton - jest sygnałem, że NBP spodziewa się zawirowań na rynku dolara lub euro. Glapiński odciął się od takiej interpretacji. „To nie jest przeciwko nikomu. To jest za Polską. Chcemy mieć 20-30% rezerw w złocie, bo to daje nam pełną niezależność. Gdyby, odpukać, doszło do jakiegoś globalnego kryzysu finansowego, Polska ze swoimi 700 tonami złota będzie bezpiecznym portem. To buduje wiarygodność u inwestorów zagranicznych” - odpowiedział.
Inflacja „wygaszona”, ale bazowa wciąż na celowniku
Dopiero po tej części prezes przeszedł do inflacji i stóp procentowych. Wskazał na CPI na poziomie 2,4% i przekonywał, że spadek inflacji nie był przypadkiem, tylko efektem twardej polityki. Szczególnie podkreślał rolę inflacji bazowej - wolniej opadającej niż CPI, ale według niego w stabilnym trendzie spadkowym. Mówił też, że „szczyt drożyzny mamy definitywnie za sobą”, a bieżące wzrosty cen mają charakter jednostkowy, a nie systemowy. „To nie jest przypadek, że inflacja zjechała do 2,4%. To była nasza świadoma, twarda polityka pieniężna. Nie daliśmy się zwieść głosom, by ciąć stopy zbyt wcześnie. Dziś zbieramy owoce tej dyscypliny” - powiedział.
Prognozy dla dolara na 2026. Duże banki wskazują jeden kierunek, a złoty ma szansę zyskać
Stopy: mniej „młota”, więcej zegarmistrzostwa
Glapiński budował obraz przejścia do bardziej precyzyjnej polityki pieniężnej. „Mamy sytuację komfortową. Inflacja jest w celu, a my nie musimy już używać młota do jej wbijania. Teraz to jest praca zegarmistrzowska - tuningowanie poziomu stóp, by nie przegrzać gospodarki, ale też by nie pozwolić inflacji na powrót” - przekonywał.
Rynek oczekuje obniżek, ale z konferencji płynął sygnał, że NBP chce jeszcze chwilę poczekać na potwierdzenie trwałości trendu.
Marzec jako warunek i test retoryki
W Q&A padło pytanie, dlaczego przy inflacji „w celu” nadal nie ma obniżek i czy RPP boi się powrotu inflacji w drugiej połowie roku. Glapiński mówił o ostrożności i opóźnionym działaniu stóp. „My się nie boimy, my jesteśmy ostrożni. Odpowiedzialność za wartość polskiego pieniądza wymaga, abyśmy mieli pewność, że ten spadek jest trwały. Proszę pamiętać, że stopy działają z opóźnieniem. Jeśli dziś za szybko obetniemy stopy, za rok możemy mieć problem. Obniżki będą dyskutowane, gdy projekcje marcowe potwierdzą stabilność trendu” - zaznaczył.
Później padło też pytanie o możliwy ruch w marcu - o 25 lub 50 punktów bazowych. Prezes nie podał konkretnej ścieżki, ale zasugerował, że przy dobrych danych zmieni się klimat w Radzie. „Nie deklaruję konkretnych dat, bo nie jestem wróżbitą, tylko bankierem centralnym. Ale powiem tak: jeśli dane będą tak dobre jak dziś, to atmosfera w Radzie [RPP] będzie sprzyjać luzowaniu. Nie wykluczam, że marzec będzie momentem zwrotnym w naszej retoryce” - powiedział.
Apple dogaduje się z Google w AI. Gemini trafi do Apple Intelligence, Siri ma dostać upgrade
Rynek pracy i „pułapka płacowa”
Prezes odniósł się do ryzyka spirali płacowo-cenowej. Mówił, że NBP monitoruje dynamikę wynagrodzeń, ale na razie nie widzi zagrożenia, bo wzrost płac ma być coraz mocniej wspierany przez rosnącą wydajność. „Polacy zarabiają coraz więcej i to nas cieszy. Ważne jest jednak, by ten wzrost płac nie odkleił się od wydajności. Na ten moment nie widzimy zagrożenia, by rynek pracy 'rozsadził' nam inflację” - stwierdził.
Mocny złoty: plus dla cen, pytanie dla eksporterów
Glapiński skomentował też siłę polskiej waluty. Ocenił złotego jako stabilnego i mocnego, co jego zdaniem wspiera walkę z inflacją przez tańszy import paliw i surowców. Jednocześnie przyznał, że bank obserwuje wpływ kursu na eksport. „Złoty jest stabilny i mocny, co jest wyrazem zaufania do naszej gospodarki. Oczywiście patrzymy na eksporterów, ale silna waluta to przede wszystkim niższe ceny na stacjach paliw i w sklepach dla wszystkich obywateli” - powiedział.
Ryzyka na 2026: energia i geopolityka
Na pytanie o największe ryzyka dla Polski w 2026 roku prezes wskazał czynniki zewnętrzne. „Czynniki zewnętrzne. Ceny energii na rynkach światowych i sytuacja geopolityczna za naszą wschodnią granicą. Wewnątrz kraju sytuacja jest pod kontrolą. Naszym zadaniem jest budowanie takich buforów, by żadne wstrząsy z zewnątrz nas nie wywróciły” - stwierdził.
2026 może być rokiem wielkich IPO na giełdzie w USA. Jakie spółki planują debiut na Wall Street?
Rząd i NBP: „inne wiosło”, ten sam kierunek
Padło też pytanie o współpracę z rządem w kontekście walki z inflacją i polityki fiskalnej. Glapiński przypomniał o niezależności NBP, ale jednocześnie mówił o obserwowaniu deficytu i wydatków. „NBP jest niezależny i realizuje swój mandat. Oczywiście patrzymy na to, co robi rząd w kwestii deficytu czy wydatków, bo to wpływa na popyt. Na razie te działania są spójne z naszym celem powrotu do stabilności. Płyniemy w tym samym kierunku, choć każdy z nas trzyma inne wiosło” - powiedział.
Cena złota? „Nie na spekulację”
W dyskusji pojawił się też zarzut, że NBP kupuje złoto zbyt drogo przy rekordowych cenach. Glapiński odpowiedział, że to nie jest gra pod krótkoterminowy zysk. „Złota nie kupuje się na spekulację, żeby sprzedać za tydzień z zyskiem. Złoto kupuje się na dekady, na wieki. Cena w danym dniu jest drugorzędna wobec faktu, że zwiększamy fundament bezpieczeństwa państwa. Polska nie jest już biednym krajem, który musi oszczędzać na bezpieczeństwie” - stwierdził.
Na koniec konferencji dało się zrekonstruować najważniejszą sekwencję w przekazie NBP: najpierw złoto i cel 700 ton, potem inflacja CPI na poziomie 2,4% oraz ostrożność co do obniżek do czasu projekcji marcowej, a w tle dwa czynniki ryzyka - energia i geopolityka.
Prognozy Saxo na 2026. To będzie rok pod znakiem korekty w USA, szansy dla Europy i testu dla jena
