Od inteligentnych liczników po drony i kosmos. Polski deep tech od Atende szykuje się do debiutu na giełdzie. Rozmowa z Phoenix Systems na MSPO
Phoenix Systems to polska spółka typu deep tech, która od blisko 15 lat rozwija autorski system operacyjny czasu rzeczywistego (Phoenix-RTOS). Technologia stworzona od zera w Polsce, stanowi fundament pod suwerenność technologiczną i działa już w ponad 1,7 mln urządzeń infrastruktury krytycznej w Europie. Zarząd spółki – Prezes Paweł Pisarczyk oraz Wiceprezes Kaja Swat w trakcie MSPO opowiedzieli o strukturze firmy, dojrzałym modelu biznesowym i planach giełdowych.
Czego dowiesz się z rozmowy:
- Genezie powstania Phoenix Systems i strukturze spółki i zależnościach z giełdowym Atende
- Model biznesowy i finansach spółki
- Planach giełdowych i perspektywie IPO
- Rozwoju Smart Grid i współpracy z Grupą Apator
- Nowy filar biznesowych jak sektor defence (Drony) i „New Space” i misja Phoenix-SAT1
Paweł Biedrzycki: Czym jest dzisiaj Phoenix Systems, jaka jest struktura spółki oraz geneza jej powstania?
Paweł Pisarczyk, Prezes Zarządu: Głównym akcjonariuszem Phoenix Systems S.A. posiadającym 59,3% udziałów jest Atende S.A., 28,7% należy do mnie jako założyciela, a pozostałe ok. 12% do moich współpracowników. Nasza firma została powołana w 2012 roku i ma już blisko 15 lat doświadczenia w rozwoju jedynego w historii Polski systemu operacyjnego, który został stworzony od podstaw i pomyślnie skomercjalizowany na szeroką skalę. System operacyjny to oprogramowanie bazowe umożliwiające obsługę sprzętu komputerowego i uruchamianie na nim aplikacji. Phoenix jest dedykowanym systemem operacyjnym dla Internetu Rzeczy (IoT). W urządzeniach IoT zachodzi obecnie ta sama transformacja, którą przeszły kiedyś telefony komórkowe. Ze sprzętów zamkniętych, stają się one otwartymi platformami z możliwością wgrywania nowego oprogramowania, co pozwala na tworzenie aplikacji brzegowych (edge computing). Kluczowe jest to, że stworzyliśmy w pełni europejski system operacyjny napisany w Polsce od zera, stanowiący fundament pod suwerenność technologiczną. Dziś działa już w ponad 1,7 miliona urządzeń infrastruktury krytycznej, głównie w licznikach energii i gazu w Polsce, a także na rynkach zagranicznych m.in. w Belgii. Dodatkowo jesteśmy na progu komercjalizacji obszaru defence, a konkretnie sektora dronów wojskowych, gdzie na bazie Phoenix-RTOS stworzyliśmy autopilota wspierającego aplikacje sztucznej inteligencji dla platform UAV (Unmanned Aerial Vehicle). Naszą technologię rozwijamy także z myślą o sektorze kosmicznym.
Dlaczego definiujecie się jako spółka deep tech?
PP: Zdecydowanie jesteśmy spółką typu deep tech. Określamy się często jako „europejski QNX”, który jest jednym z najbardziej znanych na świecie systemów operacyjnych czasu rzeczywistego (RTOS). Amerykanie posiadają zresztą całą gamę własnych systemów operacyjnych do zastosowań krytycznych, podczas gdy Europa nie dysponuje praktycznie żadnym rozwiązaniem tej klasy, poza ewentualnie jednym systemem niemieckim. QNX to system operacyjny powszechnie stosowany w nowoczesnym przemyśle motoryzacyjnym (automotive), a nasz Phoenix-RTOS bazuje na dokładnie tej samej architekturze mikrojądra. Stworzenie i rozwój systemu operacyjnego to dekady prac badawczych i gigantyczne nakłady inwestycyjne. Próg wejścia na ten rynek jest ogromny i tego nie da się napisać w krótkim czasie, to niezwykle głęboka technologia.
Wspomnieliście o tym, że wasz system jest już komercjalizowany, w jaki sposób to się odbywa?
PP: Naszym głównym przychodowym obszarem jest dla nas dzisiaj segment Smart Grid. Wszystkie nowoczesne liczniki energii elektrycznej i gazu stają się urządzeniami wymagającymi wysublimowanego, bezpiecznego systemu operacyjnego. Dzięki strategicznej współpracy z grupą Apator nasz system pracuje już w 1,1 miliona wyprodukowanych urządzeń, a kolejne 600 tysięcy trafi na rynek w najbliższym czasie. To udowadnia, że Phoenix nie jest technologią niszową ani branżową fanaberią, lecz produkcyjnym systemem operacyjnym działającym na masową skalę. Ten sektor jest dla nas niezwykle zyskowny i dochodowy – w 2025 roku nasze przychody ze sprzedaży wyniosły ok. 9,5 mln zł, a pierwsza marża segmentu Smart Grid osiągnęła ok. 90%. Nasz plan do 2030 roku zakłada dwukrotny wzrost przychodów tylko z tego jednego rynku, do poziomu ok. 20 mln zł.
Na czym dokładnie polega Wasz model biznesowy i jak generujecie przychody w sektorze energetycznym?
Kaja Swat, Wiceprezes Zarządu: Nasz model biznesowy w tym segmencie opiera się na trzech stabilnych filarach przychodowych. Pierwszym są opłaty licencyjne pobierane od każdego urządzenia dostarczonego do klienta końcowego. Drugą nogę stanowią płatne usługi badawczo-rozwojowe (R&D). Jest to bardzo istotne w energetyce, ponieważ każdy kraj wdrażający inteligentne liczniki narzuca własny specyficzny model danych lub technologię komunikacji, za co klient musi dodatkowo zapłacić. Trzecim źródłem są długoterminowe przychody z tytułu utrzymania i serwisu (maintenance). Liczniki gazu projektuje się na 15 lat pracy na jednej baterii, bez możliwości jej wymiany. W tym okresie klienci z góry zakładają konieczność kilkukrotnej aktualizacji oprogramowania układowego, czy to z powodu nowych regulacji prawnych, czy zmieniających się potrzeb biznesowych.
Czy technologia Phoenix Systems w sektorze smart grid wychodzi poza rynek polski?
KS: Większość naszych wdrożeń licznikowych znajduje się obecnie w Belgii, gdzie działa już milion urządzeń z Phoenix-RTOS. Prowadzimy również zaawansowane projekty pilotażowe np. w Hiszpanii. Nasz partner, spółka Apator Metrix stała się w ostatnich latach trzecim największym dostawcą inteligentnych gazomierzy w Europie. Ponadto wspólnie z główną grupą Apator dostarczamy oprogramowanie do tzw. koncentratorów danych montowanych na stacjach transformatorowych, odpowiadających za cyfrowy odczyt i komunikację z licznikami.
Jakie są w takim razie wasze plany w energetyce i dlaczego nowi producenci liczników mieliby wybrać właśnie Wasz system?
PP: Naszym celem jest pozyskanie kolejnych dużych partnerów przemysłowych w Europie. Realizujemy to we współpracy z NXP, jednym z globalnych liderów rynku półprzewodników. Opracowaliśmy dla NXP specjalny zestaw deweloperski (Development Kit) do tworzenia liczników energii, który integruje nasze oprogramowanie z ich układami scalonymi. Umożliwia to innym producentom bardzo szybkie i tanie stworzenie liczników wykorzystujących komunikację PLC (Powerline Communication), która stanowi 70% rynku liczników energii w Europie. Kluczową zaletą dla klienta jest to, że współczesne liczniki są urządzeniami definiowanymi programowo (software-defined). Zamiast kupować drogie, zewnętrzne układy komunikacyjne stanowiące "czarne skrzynki", bezpieczniej, elastyczniej i taniej jest uruchomić pomiary, komunikację oraz przetwarzanie danych na jednym głównym mikroprocesorze sterowanym przez nasz system.
Akcje JSW najwyżej od 2024 roku. Trzy powody dlaczego kurs wzrósł o 50%
Zaczynacie komercjalizację w zupełnie nowym segmencie – rynku dronów i branży obronnej (Defense). Co skłoniło Was do wejścia w ten obszar?
PP: W dronach wykorzystujemy dokładnie tę samą filozofię co w licznikach. Nasz autopilot (Phoenix-PILOT) pozwala na jednoczesne sterowanie lotem i uruchamianie na tym samym komputerze aplikacji sztucznej inteligencji, na przykład do naprowadzania na konkretne cele. Na rynku dronowym jesteśmy obecni od lat, na długo przed napaścią Rosji na Ukrainę. Zmieniające się regulacje prawne wymuszają dziś pełną certyfikację dronów poruszających się w przestrzeni powietrznej (U-Space) wspólnie z lotnictwem cywilnym. Z tego powodu zainwestowaliśmy już łącznie ok. 20 mln zł w kwalifikację lotniczą systemu Phoenix-RTOS oraz w rozwój własnego autopilota. Wybuch wojny w Ukrainie wykazał, jak kluczowe są dziś suwerenne, tanie i reprogramowalne autopiloty. Polskie wojsko jest w pełni świadome naszej technologii. Rok temu, we wrześniu 2025, weszła w życie Decyzja nr 123 Ministra Obrony Narodowej umożliwiająca zakup dronów na potrzeby szkoleniowe w elastycznym trybie "testuj i zamawiaj". Mogę powiedzieć, że w obszarze „testuj” jesteśmy już bardzo daleko i wkrótce spodziewamy się fazy „zamawiaj”. Współpracujemy tu z czołowymi polskimi producentami dronów, które korzystają z naszego autopilota i jesteśmy tuż przed uzyskaniem dużych zamówień komercyjnych.
Jak w sektorze wojskowym i dronowym wygląda model biznesowy w porównaniu do energetyki?
KS: Model biznesowy jest analogiczny, choć w dronach szkoleniowych ze względu na ich zużycie komponent usług R&D i utrzymania może być nieco mniejszy. Natomiast marżowość i stawki za same licencje na oprogramowanie są w sektorze Defence znacznie wyższe. Skalę rocznego zapotrzebowania wolumenu Wojska Polskiego na tego rodzaju produkty szacujemy nawet na ponad 100 - 150 tys. szt., gdzie cena pojedynczej licencji na Phoenix-PILOT może wynieść kilkaset złotych. Mówimy więc nie o niewielkim, dodatkowym źródle przychodów do istniejącego segmentu Smart Grid, tylko o nowej linii biznesowej o jeszcze większym potencjale.
Trzecim filarem Waszej działalności staje się sektor kosmiczny (Space). Jak wpisujecie się w nurt tzw. "New Space"?
PP: Sektor kosmiczny przechodzi rewolucję w stronę "New Space". Dzisiaj już wszyscy zrozumieli, że satelity muszą stać się masowe i tanie, na wzór podejścia Elona Muska. Aby tak się stało, funkcja satelity musi w całości opierać się na oprogramowaniu działającym na jednym uniwersalnym komputerze pokładowym. Na satelicie ze względu na promieniowanie nie da się używać bezpośrednio tradycyjnego systemu Linux, czy Windows, ponieważ są zbyt duże, nieefektywne i nie tolerują błędów środowiskowych. Phoenix-RTOS idealnie wpisuje się w te wymagania. Pozwala także docelowo na budowę chmury kosmicznej i uruchamianie algorytmów sztucznej inteligencji bezpośrednio na orbicie w obszarze całego zbioru satelitów, tworzących konstelacje.
Na jakim etapie jest Wasza działalność kosmiczna i czym jest projekt satelity Phoenix-SAT1?
PP: Przy współpracy z Centrum Badań Kosmicznych PAN (CBK), w oparciu o procesor RAD-hard firmy Frontgrade Gaisler, zaprojektowaliśmy od podstaw satelitę Phoenix-SAT1. Jest to profesjonalny satelita rozmiaru 6U definiowany programowo, który posłuży jako demonstrator opracowywanej przez nas technologii. Docelowo zmierzamy do stworzenia satelity opartego na tanich komponentach komercyjnych COTS (Commercial Off-the-Shelf), co pozwoli obniżyć koszt komponentów do zaledwie 10% ceny tradycyjnego sprzętu kosmicznego. Nie chcemy jednak być producentem sprzętu, lecz działać w modelu fabless i dostarczać oprogramowanie firmom budującym masowe mega-konstelacje satelitarne. Zadaniem Phoenix-SAT1 jest uzyskanie flight heritage dla naszego systemu – czyli potwierdzenie działania w warunkach kosmicznych.
Kiedy planujecie uzyskać w kosmosie tzw. Flight Heritage i jakie misje sprawdzicie w praktyce?
PP: Wyniesienie satelity Phoenix-SAT1 na orbitę LEO (Low Earth Orbit) planujemy już w przyszłym roku, a flight heritage pochwalimy się w momencie poprawnego zakończenia procesu uruchamiania urządzenia. W celach testowych satelita zostanie wyposażony w dwa komputery, jeden z dotychczasową historią kosmiczną oraz drugi, nasz nowy komputer z systemem Phoenix-RTOS. Na pokładzie uruchomimy nasze oprogramowanie do autonomicznego pozycjonowania satelity w przestrzeni bez zewnętrznych sterowników oraz aplikację AI dedykowaną do wykrywania pożarów, ponieważ payload stanowić będzie kamera optyczna. Będziemy mieli pełną dwukierunkową łączność z satelitą, co umożliwi zdalną wymianę oprogramowania i testowanie kolejnych scenariuszy użycia na orbicie. Model inżynierski Phoenix-SAT1 prezentowaliśmy pierwszy raz publicznie podczas MSPO 2026 w Kielcach.
Jak do tej pory finansowaliście rozwój technologii i jakie są Wasze cele związane z planowanym wejściem na giełdę?
KS: Dotychczasowy rozwój Phoenix Systems pochłonął około 50 mln zł, które wygenerowaliśmy z bieżącej działalności operacyjnej oraz z prestiżowych grantów, m.in. z europejskiego programu IPCEI-CIS, w ramach którego pozyskaliśmy największy dotychczas grant z dotacją na poziomie 22 mln zł. Intencja wejścia na giełdę wynika z chęci przyspieszenia i uwolnienia realnej wartości spółki, bez oczekiwania na kolejne, powolne procedury grantowe. .
Kiedy możemy spodziewać się oficjalnego debiutu giełdowego?
PP: Będziemy dążyć do debiutu na rynku NewConnect jeszcze w tym roku. Wierzymy, że Phoenix Systems może stanowić dla inwestorów ciekawą propozycję z ugruntowaną pozycją w segmencie Smart Grid i ciekawymi perspektywami rozwoju w obszarze defence oraz space.
