Pieniądze z banków nie uciekną, nawet jeśli Polacy masowo wycofają je z lokat
Obrazek użytkownika Piotr Rosik
21 kwi 2021, 07:39

Pieniądze z banków nie uciekną, nawet jeśli Polacy masowo wycofają je z lokat i rachunków

Nawet jeśli pieniądze Polaków będą chciały uciec przed opłatami za lokaty, to będzie im trudno wydostać się z banków.

Głośno było niedawno o wynikach badania opinii publicznej wykonanego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland odnośnie wycofywania przez Polaków pieniędzy z lokat. Wedle tego badania, zastosowanie ujemnego oprocentowania przez banki skłoniłoby prawie 74% Polaków do wycofania oszczędności z tych instytucji.

Jednakże, banki są w sytuacji win – win. Nawet jeśli Polacy będą chcieli postąpić tak, jak deklarują, to pieniądze i tak do tych instytucji wrócą. Jak to możliwe? Wyjaśniamy.

Banki przyciągają pieniądze i nie puszczają

Można postawić tezę, że nie będzie czegoś takiego jak wielki odpływ pieniądza z sektora bankowego. Nawet jeśli Polacy zlikwidują masowo lokaty, bo obrażą się za opłaty od depozytów, to wycofany pieniądz wróci do banków innymi kanałami.

Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, potwierdza, że pieniądze z banków tak zupełnie uciec nie dadzą rady. „Jeśli ktoś kupuje mieszkanie za gotówkę, to przecież przelewa pieniądze na konto sprzedającego. W ten sposób należność w dalszym ciągu jest depozytem – widnieje jedynie pod innym numerem konta” – wskazuje Turek.

Poza tym, jesteśmy jako naród przyzwyczajeni do usług banków. „Przecież już teraz oprocentowanie depozytów jest tak rachityczne, że bardzo często wszelkiego typu opłaty pobierane przez bank - za konto, kartę, przelewy, pakiety sms-ów czy np. ubezpieczenia - pochłaniają więcej, niż dostajemy odsetek od oszczędności. Co więcej, ostatnie 12 miesięcy już pokazały, że choć 100 mld zł wyparowało z lokat, to prawie dwa razy więcej zgromadziliśmy na rachunkach zwykłych i oszczędnościowych. To znaczy, że w niesprzyjających warunkach ostatniego roku Polacy jednak na tyle doceniali bezpieczeństwo i łatwy dostęp do środków zdeponowanych w bankach, że na drugi plan zeszło oprocentowanie środków” – wskazuje Turek.

W lutym br. po raz pierwszy w historii Polacy zgromadzili w bankach ponad 1 bln zł (95 mld zł więcej, niż rok wcześniej) – wynika z danych NBP. W 2020 roku z lokat odpłynęło ponad 100 mld zł, ale na rachunkach oszczędnościowych przybyło 195 mld zł.

Dlatego banki generalnie mogą sobie pozwolić na wprowadzenie opłat od depozytów klientów detalicznych. Mogą zaryzykować, bo mają duże kapitały. Daniel Kostecki, analityk Conotoxia, uważa, że nadpłynność sektora bankowego w Polsce jest na tyle duża, że jest on w stanie poradzić sobie nawet w sytuacji masowego odpływu depozytów klientów detalicznych.

realne wyniki rocznych lokat

Zobacz także: Inwestorzy w USA zainwestowali w akcje w ciągu ostatnich 5 miesięcy więcej pieniędzy, niż przez wcześniejsze 12 lat

A jeśli uciekać, to dokąd?

Wedle ekspertów taki scenariusz (opłaty za depozyty detaliczne, a potem ucieczka pieniędzy z banków) jest jednak mało prawdopodobny. Opłat od depozytów detalicznych nie będzie, a jeśli nawet – to Polacy nie wycofają z nich masowo środków. „Mało prawdopodobny jest scenariusz, w którym Polacy zostaliby zmuszeni do dokonywania opłat za trzymanie swoich depozytów w bankach. Bardzo trudno byłoby wytłumaczyć taką sytuację przeciętnemu Kowalskiemu i mogło by to spowodować spadek zaufania do sektora bankowego” – mówi Strefie Inwestorów Andrzej Łukaszewski, ekspert Gold Finance.

A nawet jeśli taki ruch zostanie „wymuszony” na bankach przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP), która wprowadzi ujemne stopy, to pieniądze z depozytów detalicznych nie uciekną na masową skalę – uważa Łukaszewski. „Osoby starsze nie będą miały zbyt wielkiego wyboru – będą musiały trzymać pieniądze w bankach. Ich podejście do ryzyka jest bardzo ograniczone i nadal konto bankowe czy lokata będzie dla nich najlepszym rozwiązaniem. W przypadku klientów w średnim wieku podejście do ryzyka będzie nieco większe i tu pewnie pojawią się ucieczki w kierunku inwestowania w nieruchomości, na giełdę czy w fundusze inwestycyjne. W grupie najmłodszych klientów banków z największym poziomem akceptacji ryzyka odpływ nastąpi w kierunku nieruchomości oraz kryptowalut” – tłumaczy ekspert Gold Finance.

W opinii Bartosza Turka, jeśli nawet Polacy będą mieli nadwyżkę lub rzeczywiście będą chcieli uciekać od lokat, to wycofane pieniądze rozłożą się po różnych rynkach i aktywach w następujący sposób:

  • 25% - nieruchomości,
  • 25% - rachunki bankowe,
  • 15% - tzw. „skarpeta”,
  • 10% - fundusze inwestycyjne,
  • 10% - detaliczne obligacje skarbowe,
  • 10% - spłata kapitału kredytów mieszkaniowych (regularna spłata, nadpłaty i wcześniejsza spłata),
  • 1-2% - złoto,
  • 1-2% - inne (obligacje korporacyjne, akcje kupowane na własny rachunek, inwestycje alternatywne, kryptowaluty).

Typy Bartosza Turka potwierdza Kostecki. „Polacy zdają się nie podejmować masowo dużego ryzyka. Stąd jeśli nie bank, to bezpieczne fundusze rynku pieniężnego, obligacje, a jeśli ktoś utrzymuje setki tysięcy złotych lub miliony w banku, to może przeznaczyć je na nieruchomości. Już nawet nie pod wynajem, a pod typową spekulację - kupić drogo, sprzedać jeszcze drożej. Rynek akcji czy kryptowalut zdaje się być niszowy w tym momencie, w porównaniu do bardziej bezpiecznych inwestycji. Tutaj część środków też mogłaby trafić, ale nie będzie to raczej dominujący kierunek” – podkreśla analityk Conotoxii.

Zobacz także: Adopcja kryptowalut w USA postępuje w szybkim tempie. Bitcoin ma być legalnym pieniądzem w Teksasie

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.