Przejdź do treści

Partner serwisu
Saxo Bank

Zatrzymanie Maduro i plan Trumpa wobec Wenezueli. Polityka uderza w rynek ropy
Kategorie

Zatrzymanie Maduro i plan Trumpa wobec Wenezueli. Jak polityka wpłynie na rynek ropy

Udostępnij

Donald Trump ogłosił w sobotę, że USA zatrzymały prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores, a Stany Zjednoczone mają teraz „prowadzić” Wenezuelę do czasu zmiany przywództwa. Maduro trafił do Nowego Jorku i ma odpowiadać m.in. za spisek narco-terrorystyczny oraz spisek dotyczący importu kokainy. Równolegle rynek ropy dostaje sygnał, że w 2026 r. nadwyżka podaży może się tylko utrwalić.

Trump odpalił kilka wątków naraz: operację zatrzymania, twardą opowieść o „szkodach” wyrządzonych USA, sugestie o możliwej obecności wojskowej i plan „naprawy” wenezuelskiej infrastruktury naftowej. Efekt jest jeden - dużo deklaracji, mało odpowiedzi, a stawka natychmiast wychodzi poza Caracas, bo ropa to globalny język polityki.

REKLAMA 

 

Warren Buffett oficjalnie przechodzi na emeryturę. Nowa era Berkshire Hathaway

„Będziemy prowadzić Wenezuelę” - największa deklaracja, największa luka

W sobotę Trump powtarzał swoje tezy w wywiadach, w mediach społecznościowych i na konferencji prasowej z innymi urzędnikami USA. Mówił, że Ameryka będzie teraz „prowadzić” Wenezuelę, dopóki nie dojdzie do „przekazania władzy”. Tyle że sposób realizacji tej obietnicy pozostał niejasny.

„To duże ryzyko” - ocenił Marc Gustafson, dyrektor ds. analiz w Eurasia Group. „USA nigdy nie próbowały zarządzać krajem zdalnie” - dodał. Gustafson, były urzędnik amerykańskiego wywiadu i bezpieczeństwa, który był doradcą ds. wywiadu byłego prezydenta Joe Bidena, spodziewa się, że USA będą utrzymywać „dużą obecność wojskową” u wybrzeży Wenezueli i „mogą działać”.

Google skutecznie broni wyszukiwarki przed ChatGPT. Wall Street wraca do Alphabetu i podnosi wyceny

Nowy Jork i zarzuty: narco-terroryzm i import kokainy

Trump ogłosił, że Maduro i Flores zostali przewiezieni do Nowego Jorku. Maduro ma być oskarżony m.in. o spisek narko-terrorystyczny oraz spisek dotyczący importu kokainy.

Prezydent USA dołożył do tego uzasadnienie polityczne. Odwołał się do tezy, że po tym, jak „jego kadencja jako prezydenta Wenezueli wygasła”, Maduro przez lata utrzymywał się przy władzy i prowadził „nieustanną kampanię przemocy, terroru i dywersji” przeciwko Stanom Zjednoczonym.

Przesunięta premiera GTA VI. Akcje Take-Two Interactive spadły, ale analitycy widzą w tym okazje

Wybory 2024, Machado i Nobel - ale Trump nie widzi jej na czele państwa

W wersji przedstawionej przez Trumpa Maduro przegrał wybory prezydenckie w 2024 r. z liderką opozycji Marią Coriną Machado. Machado - według tej relacji - uciekła z Wenezueli w zeszłym miesiącu. W zeszłym miesiącu otrzymała też Pokojową Nagrodę Nobla za działania na rzecz demokracji w Wenezueli.

To wszystko mogłoby sugerować prosty scenariusz sukcesji. Trump jednak go podważył. Powiedział, że nie był z Machado w kontakcie i zakwestionował, czy mogłaby teraz przejąć władzę. „Myślę, że byłoby jej bardzo trudno być liderem” - stwierdził. „Nie ma poparcia ani szacunku w kraju. To bardzo miła kobieta, ale nie ma szacunku”.

Gdy ogon zaczyna machać psem. Ekspert Saxo tłumaczy jak rosnący rynek opcji zmienia rynek akcji

Oxford Analytica: tu nie chodzi o demokrację, tylko o „win”, ropę i cele transakcyjne

Nick Redman, dyrektor ds. analiz w Oxford Analytica, uznał słowa Trumpa o Machado za znaczące. „Nie uważam, że to przypadek i sądzę, że to pouczające” - powiedział. W jego ocenie administracja Trumpa „nie chce [nation building] ani promowania demokracji”. Ma chcieć „win”, ropy oraz większej współpracy w sprawach zwalczania przemytu narkotyków i repatriacji.

W tej logice Machado wypada z rozgrywki, a USA mają pracować z ludźmi Maduro, bo - jak ujął to Redman - „to oni faktycznie kontrolują kraj”

Prezes Apple, Tim Cook, kupuje akcje Nike i wyznacza dołek notowań

„Obecność” USA w Wenezueli - „w zakresie, w jakim dotyczy to ropy”

Trump mówił, że USA mogą mieć obecność w Wenezueli, by „naprawić zepsutą” infrastrukturę naftową. Na konferencji prasowej w Mar-a-Lago na Florydzie został zapytany, czy w ramach planu „prowadzenia” kraju pojawi się amerykański personel wojskowy w samej Wenezueli. Zasugerował, że to możliwe, i powiązał to bezpośrednio z sektorem naftowym: obecność miałaby dotyczyć tego, „jak to się ma do ropy”.

„Zawsze mówią [boots on the ground], a my nie boimy się [boots on the ground]" - powiedział. „Nie boimy się tego. Nie mamy problemu, żeby to powiedzieć”.

Padła też deklaracja o „bogactwie” z ziemi. Trump zapowiedział, że USA wydobędą „ogromną ilość bogactwa z ziemi”, a to bogactwo ma trafić do ludzi Wenezueli, do ludzi spoza Wenezueli, którzy wcześniej byli w Wenezueli, a także do USA „w formie rekompensaty” za szkody wyrządzone Stanom Zjednoczonym przez ten kraj.

Trump Media rozszerza działalność. Fuzja jądrowa, własny ETF i ponad 1 mld USD w BTC

Jeszcze 1 stycznia Maduro mówił o rozmowach z USA i inwestycjach w ropę

Jest jeszcze wątek, który rzuca inne światło na timing całej operacji. Reuters informował, że 1 stycznia Maduro powiedział w wywiadzie dla meksykańskiej gazety „La Jornada” - dwa dni przed zatrzymaniem - iż był otwarty na rozmowy z USA i na amerykańskie inwestycje w wenezuelskim sektorze naftowym.

Zderzenie tych dwóch faktów - gotowości do rozmów i zatrzymania w ciągu 48 godzin - tworzy niejasność, której nie da się zamieść pod dywan. Z punktu widzenia rynku liczy się jednak przede wszystkim to, że temat ropy został przez Trumpa postawiony w centrum, niezależnie od tego, jak wygląda część dyplomatyczna.

Cathie Wood znów „kupuje dołek” na krypto - ARK mocno zwiększa pozycje w Coinbase, Circle i spółkach z ekspozycją na cyfrowe aktywa

Rynek ropy przed 2026 r.: nasycenie, spadek cen o 20% i prognoza nadwyżki

Sytuacja dzieje się w momencie wyjątkowo niewygodnym dla producentów. Światowy rynek ropy był już „nasycony” przed wejściem w 2026 r., a wydarzenia w Wenezueli i Iranie mogą to tylko pogłębić. Reakcja wycen miała być czytelniejsza dopiero po ponownym otwarciu rynku w niedzielę wieczorem, ale kierunek implikacji był prosty: rynek i tak przechylony w stronę nadwyżki ma jeszcze mniej powodów, by oczekiwać ulgi.

Prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (International Energy Agency), amerykańskiej U.S. Energy Information Administration i dużych banków inwestycyjnych zbiegały się do scenariusza nadwyżki podaży rzędu ok. 1,5-2 mln baryłek dziennie w 2026 r. To następstwo 2025 r., gdy ceny ropy spadły o 20% - w czasie, kiedy OPEC+ zaczął wycofywać się z wcześniejszych cięć, a dodatkowa podaż trafiała na rynek już wykazujący oznaki zmęczenia. Wraz ze spadkiem cen kartel spowolnił tempo kolejnych ruchów i ostatnio stabilizował wydobycie, zmniejszając swoją zdolność - lub gotowość - do absorbowania nowych baryłek.

Dalszy wzrost podaży ma napędzać przede wszystkim segment spoza OPEC: USA, Brazylia, Gujana, Kanada i Argentyna, przy jednocześnie umiarkowanym wzroście globalnego popytu.

Wenezuela: 300 mld baryłek rezerw i produkcja uwięziona przy 1 mln baryłek dziennie

Wenezuela ma największe rezerwy ropy na świecie, ale jej sektor naftowy podupadł pod rządami Maduro i jego poprzednika Hugo Chaveza. Kraj ma ponad 300 mld baryłek potwierdzonych rezerw, a mimo to produkcja od lat pozostaje „uwięziona” w okolicach 1 mln baryłek dziennie z powodu niedoinwestowania i degradacji infrastruktury.

To ważne zastrzeżenie, bo istotny wzrost wydobycia wymagałby lat kapitału i politycznej stabilizacji. Jednocześnie samo zaangażowanie USA zmienia długoterminowe oczekiwania - sugeruje, że ogromna pula „uśpionej” podaży nie musi być na zawsze poza grą. Dla rynku często liczy się już zarys ścieżki, nie tylko realny napływ baryłek.

Amerykanie wciąż prawie nie mają złota w portfelach. Goldman Sachs widzi przestrzeń na dalszy rajd cen

Iran: bardziej natychmiastowe ryzyko podaży i presja na „transakcyjny” zwrot

Równolegle rośnie znaczenie Iranu jako bardziej natychmiastowego i elastycznego ryzyka podażowego. Eksport irańskiej ropy odbił do ok. 1,5-2 mln baryłek dziennie, blisko wieloletnich maksimów, a duża część tego wolumenu płynie do Chin przy nierównym egzekwowaniu sankcji.

Po bezpośrednich uderzeniach w połowie 2025 r. część analityków uznała, że Teheran znalazł się pod presją, by przedkładać stabilność gospodarczą nad konfrontację. Gospodarka - według opisu sytuacji - wyraźnie się pogorszyła: inflacja jest wysoka, waluta pod presją, a reżim coraz bardziej zależy od przychodów z ropy. Antyrządowe protesty mogą zwiększać presję, by zmniejszać ekonomiczny stres odczuwany przez obywateli.

Z tego wynika scenariusz bardziej „transakcyjnego” podejścia Iranu - skupionego na monetyzowaniu energii, nie na eskalacji. Nie musi temu towarzyszyć odnowienie umowy nuklearnej. Wystarczy luźniejsze egzekwowanie sankcji przez USA, ograniczone zwolnienia lub milcząca tolerancja, by więcej irańskich baryłek trafiło do formalnych rynków. „W połączeniu z rosnącymi i znaczącymi szansami na zmianę polityki krajowej w Iranie, długoterminowa perspektywa globalnej podaży ropy się poprawia, a rynkowe oczekiwania nadwyżki mogą się umocnić” - powiedział Matt Gertken, główny strateg geopolityczny w BCA Research.

Istotna jest też różnica techniczna: irańska infrastruktura naftowa jest znacznie lepiej utrzymana niż wenezuelska, więc nawet umiarkowane zmiany polityczne mogą przełożyć się na setki tysięcy baryłek dziennie wracających na rynek w krótszym czasie.

Prognozy dla ropy na 2026 rok. Stabilizacja może być ciszą przed burzą

Ceny spadają od samej wiary, że „rzadkość” odchodzi

Rynek ropy nie potrzebuje natychmiastowego zalewu nowej podaży, by ceny zaczęły ciążyć w dół. Wystarcza przekonanie, że argument o rzadkości surowca traci moc. Sobotnie deklaracje Trumpa - połączone z potencjalnie bardziej elastycznym zachowaniem Iranu - wzmacniają właśnie tę wiarę. Dla Europy to praktyczny sygnał: jeśli oczekiwanie nadwyżki w 2026 r. się utrwali, presja na ceny energii może być bardziej wynikiem psychologii i polityki niż fizycznej dostępności baryłek tu i teraz. W takiej układance Caracas i Teheran nie muszą niczego „dowieźć” od razu. Wystarczy, że rynek uzna, iż mogą.

Udostępnij